Reklama

Tomasz J. odpowie za śmierć 5 i usiłowanie zabójstwa 34 osób! Takiego procesu jeszcze w Polsce nie było!

fot. Paweł Ryba

Gazeta Wyborcza donosi o bezprecedensowej decyzji prokuratury. Prokurator Łukasz Stanke zmienił w czwartek zarzuty dla sprawcy tragedii na Dębcu.

Przypomnijmy, że na początku marca Tomasz J. wrócił do Polski z Anglii, gdzie pracował jako magazynier. Wtedy też dowiedział się od żony, że ta chce się z nim rozwieść. Tomasz J. zareagował na tę wiadomość w szczególnie okrutny sposób. Zabił swoją małżonkę, okaleczył zwłoki, po czym uszkodził instalację gazową, co doprowadziło do wysadzenia kamienicy w powietrze. Mężczyzna - w przeciwieństwie do czwórki swoich sąsiadów - przeżył jednak katastrofę.

Szukasz zawodu z przyszłością? Chcesz poznać ciekawych ludzi? Zapisz się na studia na kierunku Kosmetologia lub Dietetyka.
REKLAMA


Początkowo, prokurator Stanke postawił J. zarzuty zabójstwa żony, znieważenia jej zwłok i spowodowanie wybuchu, w wyniku którego zginęły kolejne osoby. W czwartek Stanke, w oparciu o nowe dowody i opinie biegłych, zdecydował jednak zmienić akt oskarżenia. Jeśli sądowy biegły psychiatra potwierdzi chociaż częściową poczytalność sprawcy w momencie zbrodni, mężczyznę czeka zmaganie się z zarzutami, których w Polsce jeszcze nie było. Tomasz J. będzie odpowiadał za zabójstwo 5 osób oraz usiłowanie zabójstwa 34 następnych.

- Nie ma dowodu, że chciał te konkretne osoby zabić. Ale godził się na to, że w wyniku wybuchu mogą one zginąć. Dlatego właśnie uznałem to za usiłowanie zabójstwa z zamiarem ewentualnym - mówi Stanke Wyborczej. - Wahałem się, jaką przyjąć kwalifikację prawną. Przyjąłem, że jeśli osoba rozkręca instalację gazową, to musi liczyć się ze skutkami. To nie było zwykłe odkręcenie kurków. Każdy człowiek wie, czym grozi celowe uszkodzenie instalacji gazowej - dodaje.

W Polsce nie było jak dotąd podobnego procesu, w którym jedna osoba odpowiadałaby za śmierć kilku osób i usiłowanie zabójstwa... kilkudziesięciu kolejnych. Prokurator Stanke odżegnuje się jednak od mocnych słów i nie chce nazywać Tomasza J. masowym mordercą.

Dodatkowo mężczyzna będzie musiał tłumaczyć się z sytuacji z początku stycznia, kiedy to wjechał w drzewo, prowadząc auto ze swoim 13-letnim synem na fotelu pasażerskim. Prokurator nie znalazł dowodów na to, że J. celowo wjechał w drzewo, jednak oskarżył go o myślne naruszenie zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, a także nieumyślne spowodowanie wypadku.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

12℃
3℃
Poziom opadów:
0.2 mm
Wiatr do:
23 km
Stan powietrza
PM2.5
1.77 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro