Reklama
 Pogoda jutro  Pogoda Poznań
-3 -8
Reklama

O śmierci ojca dowiedzieli się od szpitalnej sprzątaczki, która ich przypadkiem podsłuchała. Szpital nie udzielał informacji z powodu RODO

sw
piątek, 23.11.2018 r.
godz. 19.29
sw | piątek, 23.11.2018 r., godz. 19.29
O śmierci ojca dowiedzieli się od szpitalnej sprzątaczki, która ich przypadkiem podsłuchała. Szpital nie udzielał informacji z powodu RODO

O bezdusznym obliczu systemu ochrony danych osobowych poinformował poznański oddział Gazety Wyborczej.

zakładka
POGODA
DZISIAJ
pogoda
-2°C 1009 hPa
JUTRO
pogoda
-3°C 1012 hPa
POJUTRZE
pogoda
-5°C 1014 hPa
NAJPOPULARNIEJSZE WIADOMOŚCI

70-latek z Lubonia źle się poczuł i przed pracą chciał się jeszcze przespacerować. Kiedy nie wrócił, żona zaczęła go szukać. W efekcie tych poszukiwań rodzina mężczyzny usłyszała jedynie, że karetka zabrała jakiegoś mężczyznę do poznańskiego szpitala. Żona 70-letniego mężczyzny, wraz z dwoma synami postanowili podążyć jej śladem do szpitala HCP. Nikt z personelu placówki nie mógł odpowiedzieć im na pytanie, czy mężczyzną przywiezionym tego dnia z Lubonia jest ich ojciec.

- Pytaliśmy na izbie przyjęć, prosiliśmy lekarzy i pielęgniarki. Wszyscy nas odsyłali i mówili, że RODO zabrania im udzielania jakichkolwiek informacji. Nie wiedzieliśmy, czy to nasz tato, czy jakiś inny człowiek, a tato może potrzebować gdzieś pomocy. Pokazywaliśmy dowody osobiste, mówiliśmy, jak tato się nazywa. Nic nie działało. Kazali nam przyjść następnego dnia o ósmej rano, gdy będzie czynny sekretariat. Doszło więc do tego, że biegaliśmy po korytarzach i szukaliśmy taty. Na izbie przyjęć zobaczyliśmy buty wystające zza prześcieradła i ukradkiem zajrzeliśmy za zasłonę, by sprawdzić, czy to nie on - relacjonuje dziennikarzom Wyborczej pan Mariusz.

Ich zdenerwowanie zwróciło uwagę kobiety sprzątającej w szpitalu. - Przeprosiła, że usłyszała, o czym rozmawiamy i powiedziała, że człowiek, którego rano przywiozło pogotowie, najprawdopodobniej miał zawał i umarł. Nie umiem nawet powiedzieć, co poczuliśmy. Byliśmy bezsilni po takiej informacji - wspomina syn zmarłego mężczyzny. Pewność o śmierci swojego ojca i męża rodzina uzyskała dopiero dzięki pomocy policji o godz. 18:00, czyli ok. czterech godzin po przybyciu do szpitala.

- W przypadku gdy do szpitala trafia osoba bez dokumentów, placówkę obowiązują przepisy i procedury. Wszystko komplikują wymogi RODO. Informację o tym, że rodzina pacjenta przez kilka godzin próbowała dowiedzieć się, kim jest człowiek z Lubonia i jak wobec tego zachował się personel szpitala, musiałbym sprawdzić. Mogę to jednak zrobić dopiero w poniedziałek - mówi prezes zarządu szpitala HCP, Lesław Lenartowicz. 





 

Reklama