Reklama
Reklama

MPK o akcji z tęczowymi chorągiewkami: motorniczowie doznawali wielu przykrości i zgłaszali, że nie przyjdą do pracy

fot. Lusia

Wracamy do głośnej sprawy "przyozdobienia" poznańskich tramwajów tęczowymi chorągiewkami.

Flagi pojawiły się na bimbach w piątek, 10 sierpnia, i miały być widoczne również w sobotę. Inicjatywa środowisk LGBT wzbudziła ogromną dyskusję i ostatecznie przewoźnik zdecydował się usunąć chorągiewki z pojazdów.

Studiowanie nie musi być nudne! Rozpocznij naukę z Wyższą Szkołą Zdrowia, Urody i Edukacji w Poznaniu! Zapisz się na Kosmetologię lub Dietetykę!
REKLAMA

Kilka dni temu Grupa Stonewall, która była zleceniodawcą wywieszenia flag, zapowiedziała, że może domagać się od MPK odszkodowania. Jako alternatywę przedstawiono pomysł zorganizowania szkolenia antydyskryminacyjnego dla pracowników spółki. Ponadto przekazano MPK pismo o odstąpieniu od umowy, odmówiono również zapłaty za wykonaną w piątek usługę.

We wtorek swoje oświadczenie w tej sprawie wydało MPK. - Nie widzimy podstaw do wytaczania potencjalnych roszczeń odszkodowawczych przez Grupę Stonewall. Wykonaliśmy część zobowiązania, ponieważ tęczowe chorągiewki zostały zamontowane i przez jeden dzień były umieszczone na tramwajach. Natomiast jednym ze skutków skorzystania z prawa do odstąpienia od umowy jest konieczność zapłaty za już wykonaną usługę. Jesteśmy jednak gotowi zrezygnować z tego roszczenia, biorąc pod uwagę kontekst zdarzenia i dobre praktyki - przekazała Iwona Gajdzińska, rzeczniczka przewoźnika.

Według MPK akcja z 10 sierpnia od początku budziła kontrowersje. - Nie spotkało się to z akceptacją naszych motorniczych, którzy spodziewali się nieprzyjemnych komentarzy ze strony pasażerów. Ale rzeczywistość przerosła ich obawy. Motorniczowie doznawali wielu przykrości, padały pod ich adresem niewybredne uwagi czy wręcz inwektywy. Zgłaszali, że następnego dnia skorzystają z urlopów i nie stawią się do pracy żeby oszczędzić sobie dalszych przykrości - tłumaczyła Gajdzińska.

Dodała, że głównym zadaniem spółki jest przewóz pasażerów, nie było więc możliwości ryzykowania sytuacji, w której tramwaje nie wyjadą na swoje trasy.

- Gdy tęcza zniknęła, przestaliśmy być Europą i zostaliśmy wiochą, przestaliśmy być postępowi w sposobie myślenia, a zostaliśmy nienawistnymi homofobami. Choć przecież to zdjęcie chorągiewek oznaczało powrót neutralności, a nie sprzeciw i wrogość. Nigdzie nie znalazł się żaden symbol potępiający środowiska LGBT - oświadczyła Gajdzińska.

- Stanowczo sprzeciwiamy się oskarżeniom o homofobię kierowanym pod adresem naszych motorniczych. Wśród nich są przedstawiciele różnych środowisk. Szanujemy ich pracę bez względu na przynależność i poglądy. Wszyscy są równi. Nie ma przejawów dyskryminacji. Jedyne co oceniamy to jakość ich pracy. I grupa Stonewall, która moderuje dyskusje na forach internetowych, nie ma prawa naszych motorniczych w jakikolwiek sposób oceniać i obrażać. Szanujemy wszystkich ludzi bez względu na to co myślą i skąd się wywodzą. Nasze tramwaje wszystkich ich wożą. W tej liczbie również przedstawicieli innej orientacji seksualnej. Ale hołdujemy demokracji i liczymy się ze zdaniem większości - zakończyła rzeczniczka MPK.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

18℃
10℃
Poziom opadów:
3.8 mm
Wiatr do:
29 km
Stan powietrza
PM2.5
9.63 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro