Pogoda jutro  Pogoda Poznań
7 2

Jacek Jaśkowiak wyprowadza się z domu: „ale łączy nas z Joanną przyjaźń”

KaT
środa, 11.10.2017 r.
godz. 10.10
KaT | środa, 11.10.2017 r., godz. 10.10
Jacek Jaśkowiak wyprowadza się z domu: „ale łączy nas z Joanną przyjaźń”

Już za dwa tygodnie do księgarni trafi książka o Jacku Jaśkowiaku „Dżej Dżej”. To wywiad rzeka z prezydentem Poznania. Właśnie pojawiły się pierwsze fragmenty i zapowiadają... bardzo ciekawą lekturę.

zakładka
POGODA
DZISIAJ
pogoda
7°C 989 hPa
JUTRO
pogoda
7°C 998 hPa
POJUTRZE
pogoda
4°C 1014 hPa
NAJPOPULARNIEJSZE WIADOMOŚCI

W ujawnionych fragmentach dowiadujemy się m.in., że prezydent Poznania wyprowadza się z domu. - Ale łączy nas z Joanną przyjaźń. Nie jesteśmy typowym małżeństwem, mamy różne podejście do pewnych spraw, ale jednocześnie w innych obszarach dobrze się rozumiemy. To ciągle związek oparty na życzliwości, chociaż nie jesteśmy małżeństwem, które się nawzajem wspiera - mówi w wywiadzie Jacek Jaśkowiak.

Prezydent zdradza także w książce, że chciał kiedyś został jezuitą. - Od dzieciństwa byłem żarliwie wierzący - tłumaczy. Przez lata był nawet ministrantem w kościele Świętej Trójcy na Dębcu. - Sądzę, że odszedłem, bo nie przepadałem za księdzem opiekującym się ministrantami. Nie przestałem jednak wierzyć. Jeszcze w technikum chodziłem codziennie do kościoła. (…) Modliłem się o dobre stopnie, o inne codzienne sprawy. Ale muszę przyznać, że najwięcej modlitw zanosiłem wtedy, gdy miałem siedemnaście lat i dziewczynę. Modliłem się, żeby nie zaszła w ciążę. O nic nie modliłem się tak żarliwie - dodaje.

Jacek Jaśkowiak opowiada też o tym, jak dowiedział się o śmierci swojego ojca. Był wtedy 6-letnim chłopcem. Historię śmierci taty poznał przez przypadek. - Już jako prezydent wręczam medale za długoletnie pożycie małżeńskie i jeden pan, któremu składam gratulacje, mówi: „Ojciec byłby z pana dumny”. Patrzę, co to za człowiek… A on: „Ja byłem tam wtedy, gdy pana ojciec zginął”. Poczułem, jakbym dostał obuchem w głowę. Po uroczystości podchodzę do niego. Próbuję wysondować. „Bo to była sobota” – zaczyna. Czyli wie. „Bo to było na podstacji”. I opowiedział mi - opisuje. Ojciec został porażony przez prąd.

Dlaczego prezydent zgodził się na książkę? - Uznałem, że to będzie jak wyjście do ringu, zmierzę się z czymś ciekawym. Chciałem sprawdzić, czy jako polityk będę się kreował, wymyślał siebie i zakładał maskę, czy będę miał jaja i pokażę siebie takiego, jakim jestem. Nie kalkulując, jaki to będzie miało wpływ na wybory. I na inne sprawy. Celowo w tej rozmowie wyłączyłem hamulce, bo albo idę na całość i się odsłaniam, albo będzie to jakieś sztuczne. Ale najważniejsze: miałem nadzieję na pytania na tyle trudne, że odpowiedzi pozwolą mi lepiej zrozumieć siebie samego. To przecież swego rodzaju spowiedź i egzamin – przychodzicie i mówicie: sprawdzam - kończy.

Premiera książki 25 października.