Plac Wolności zaniedbany? To "spychologia"
Osiedlowi radni, służby, przedstawiciele Stowarzyszenia Plac Wolności i zarządca terenu odbyli dziś spacer po placu Wolności. Padły oskarżenia, w których zwracano uwagę na zaniedbania na placu. - Jest to metoda spychania odpowiedzialności na inne jednostki - twierdzi stowarzyszenie.
Rok temu na placu Wolności i al. Marcinkowskiego mieściła się Strefa Kibica w ramach EURO 2012. - Wówczas bardzo dużo się tutaj działo. Było tu bardzo dużo gości - mówi Andrzej Rataj, radny osiedlowy ze Starego Miasta. - Dzisiaj chcielibyśmy ocenić po roku od tych wydarzeń jaka jest sytuacja na placu. Czy tu się poprawiło czy niekoniecznie - dodaje.
Podczas spotkania zwrócono uwagę m.in. na zaniedbaną zieleń na placu Wolności. - Pytanie co dalej. Rozmowy to jedno, a dalej są konkretne działania. Pytanie czy takie działania zostaną podjęte - mówi Tomasz Karczewski, dyrektor Estrady Poznańskiej, która od kilku miesięcy zarządza placem Wolności.
Karczewski tłumaczy, że nie jest w stanie szybko rozwiązać wszystkich problemów. - Niektóre problemy sięgają głębiej i są to problemy zaszłe, które wymagają wielu spotkań, wielu rozmów. Musi to czasowo trochę potrwać - dodaje.
Stowarzyszenie Plac Wolności mówi o "spychologii" w kwestii zaniedbań. - Jest to metoda spychania odpowiedzialności na inne jednostki - zauważa Maria Sokolnicka-Guzek ze stowarzyszenia. - Tak to wygląda od lat. Każda jednostka po kolei uważa, że inna jest odpowiedzialna za zieleń i za każdy element placu Wolności - dodaje.
Karczewski podczas spotkania zapewnił, że na placu pojawi się więcej ławek. Nie potrafił jednak odpowiedzieć ile ich będzie. - Liczymy, że te działania będą rychłe i skuteczne - podkreśla Rataj. - Po to, abyśmy kolejnych spotkań nie musieli odbywać w trybie monitującym, nadzorującym lecz po to, żebyśmy mogli się cieszyć placem i al. Marcinkowskiego. To są piękne miejsca w Poznaniu - kończy.


