Reklama
Reklama

Himalaje: poznaniak zdobył szczyt Lobuche Wschodni

fot. B. Wróblewski
fot. B. Wróblewski

Bartłomiej Wróblewski, poznaniak, który pod koniec marca wyruszył w Himalaje by zdobyć Mount Everest - ostatni na jego liście szczyt Korony Ziemi, ma już na koncie pierwszy sukces w tej podróży. Dotarł do szczytu Lobuche Wschodni na wysokości ponad 6000 metrów. Niestety, "zanotował" też zatrucie.

Z Bartłomiejem Wróblewskim, poznaniakiem, który obecnie przebywa w Himalajach rozmawialiśmy pod koniec marca, na dzień przed rozpoczęciem jego podróży (tutaj). Wróblewski w Himalaje dotarł 30 marca i od tej pory wiele się wydarzyło.

Targi Smaki Regionów (25-27.09) to 3 dni degustacji, zakupów i kulinarnych odkryć. Czekają regionalne jedzenie, pokazy gotowania i atrakcje dla całych rodzin. Wstęp bezpłatny!
REKLAMA


- W Dingboche spotkała mnie niemiła niespodzianka. Zatrułem się wraz z kilkoma uczestnikami wyprawy . Choć starałem się nie powtórzyć złych doświadczeń z przeszłości - wyjaśnia. - W 1997 r. w Nepalu miałem tyfus. Rok temu w czasie wyprawy na Everest w tybetańskim Nylang także się zatrułem. Napędziło mi to sporo strachu, ponieważ zatrucie było silniejsze niż w przypadku innych osób, pierwszy antybiotyk nie zadziałał, a wyleczyłem się ostatecznie dopiero po tygodniu biorąc drugi antybiotyk - dodaje.

9 kwietnia Wróblewski dotarł do bazy pod Lobuche (na wysokości 4910 metrów). Przyznaje, że zaprzestanie leczenia w Dingboche bardzo dobrze mu zrobiło. - Zatrucia w czasie trekkingu na Everest to rzecz powszechna. Kucharze w lodge’ach, choć nie chcą, to mogą zabić każdego - żartuje.

Trzy dni później poznaniak rozpoczął wspinaczkę na Lobuche Wschodni. - 12 kwietnia wraz z pięcioma pozostałymi uczestnikami wyprawy oraz kilkoma Amerykanami założyliśmy obóz I (ok. 5.200 m), a 13 kwietnia po pięciu godzinach wspinaczki zdobyliśmy Lobuche Wschodni (6.119 m). Mieliśmy fantastyczną pogodę i nieprawdopodobnie piękne widoki na Everest, Makalu, Nuptse, Ama Damblam i kilkadziesiąt innych otaczających szczytów.

Tylko sześć osób z dziesięciu uczestników wyprawy dotarło na szczyt. Dwóch Amerykanów trzeba było ewakuować do Katmandu (jeden ma zapalenia zęba, a drugi poważne zatrucie). Szwed z powodu choroby wysokościowej musiał wrócić do bazy położonej niżej.

Wraz z Wróblewskim na Everest wspina się tylko jeden Polak - Piotr Cieszewski z Warszawy. - Co ciekawe, tuż przed wyjazdem, w Wielką Środę 27 marca wziął ślub i dwa dni później wyruszył wraz z żoną w podróż poślubną na wyprawę na Everest... 10 kwietnia w obozie pod Lobuche odbyło się przyjęcie ślubne Piotrka i Eweliny. Kto nie był niech żałuje, a ja potwierdzam, że Ci którzy cierpieli w tym czasie zatrucie też żałują - tłumaczy.

Obecnie członkowie wyprawy docierają do bazy pod Everestem. Od wtorku do 11 maja będą się aklimatyzować w bazie i przygotowywać trzy obozy w drodze na szczyt. Na 12 maja zaplanowano rozpoczęcie ataku na szczyt. - Ostatni fragment wspinaczki na Dach Świata jest trudny ze względu na wysokość i porównywalny jedynie z kilkoma najwyższymi ośmiotysięcznikami. Z obozu III wspina się dalej ścianą Lhotse do Przełęczy Południowej (7920 m n.p.m.), gdzie znajduje się obóz IV i rozpoczyna się tzw. "strefa śmierci". W dniu ataku szczytowego wspinaczka wiedzie granią południowo-wschodnią na wierzchołek południowy (8750 m n.p.m.), a wreszcie na główny szczyt Everestu. Technicznie trudnym fragmentem tej części wspinaczki jest pokonanie 12-metrowej ściany skalnej tzw. uskoku Hilarego (8760 m n.p.m.) - kończy.

Fatalny wypadek podczas prac na działce ROD. Wielkopolanka zbiera na rehabilitację

Fatalny wypadek podczas prac na działce ROD. Wielkopolanka zbiera na rehabilitację

Do zdarzenia doszło na początku września na północy regionu.

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu