Poznań: psy wyprowadzane bez smyczy realnym zagrożeniem?
Uciekają przed nimi biegacze, omijają je rowerzyści. Matki z wózkami dziecięcymi wybierają inne alejki w parkach, gdy widzą na nich psa wyprowadzanego bez smyczy. Czy służby wystarczająco zniechęcają właścicieli czworonogów do takich praktyk, a może pies potrzebuje trochę wolności?
O problemie psich odchodów na poznańskich skwerach, trawnikach i w parkach pisaliśmy już wielokrotnie (m.in. tutaj). Nie jest to jednak jedyny kłopot związany z obecnością czworonogów w mieście. Ich właściciele coraz częściej zapominają, że psy na spacerach muszą być wyprowadzane na smyczy, a te agresywnych ras dodatkowo muszą mieć kaganiec.
- Biegam prawie każdego dnia wieczorem na osiedlu Tysiąclecia i za każdym razem, gdy widzę z daleka psa, automatycznie zmieniam trasę biegu - mówi nasz czytelnik. - Nieważne czy jest to pies mały czy duży. Nieważne czy jest na smyczy. Z daleka tego nie widać. Po prostu uciekam w innym kierunku, bo nigdy nie wiadomo co może się stać w bezpośrednim kontakcie z takim czworonogiem - dodaje.
Niebezpiecznych sytuacji z psami w roli głównej jest coraz więcej. Dlatego widząc czworonoga najczęściej omijamy go szerokim łukiem. - To nie są żarty - mówi Przemysław Piwecki, rzecznik straży miejskiej. - Właściciel psa ma obowiązek dbać o to, by nie stwarzał zagrożenia dla innych, a w razie pogryzienia to właściciel ponosi odpowiedzialność - dodaje.
Zgodnie z przepisami w Poznaniu pies podczas spaceru powinien być wyprowadzany na smyczy. - Dodatkowo psy agresywne, które swoim zachowaniem stwarzają zagrożenie, muszą mieć kaganiec. Psa luzem, ale w kagańcu można puścić tylko na terenie przeznaczonym do tzw. psiej rekreacji. Są takie miejsca w wybranych poznańskich parkach. Pies luzem bez kagańca może natomiast pobiegać na wybiegu dla psów. W Poznaniu są takie cztery - w okolicach ulicy Browarnej, przy Rusałce, w Lasku Marcelińskim i Parku Chrobrego - wymienia Piwecki.
Oczywiście osoby posiadające ogródek, również mogą w nim puszczać luzem swojego psa. - Furtka i brama muszą być jednak zamknięte, a w ogrodzeniu nie może być dziur, by pies nie wydostał się na zewnątrz - podkreśla.
W 2012 roku w Poznaniu ukarano mandatem 260 osób za wyprowadzanie psa bez smyczy i/lub kagańca. - Mandaty za takie wykroczenie to od 50 do 250 złotych. Nie chcę oceniać czy 260 ukaranych osób to dużo czy mało. Od momentu rozpoczęcia czipowania psów kontakt strażników z właścicielami czworonogów jest dużo częstszy - zapewnia. Zdaniem Piweckiego niepokojące są dane na temat liczby bezpańskich psów w Poznaniu. - W ubiegłym roku wzywaliśmy schronisko dla zwierząt do około 760 bezpańskich psów. Bez opieki psy dziczeją i stają się groźne dla mieszkańców. To bardzo niebezpieczne zjawisko - kończy.
Obecnie w Poznaniu mieszka około 40 tysięcy zarejestrowanych psów. - Według weterynarzy w rzeczywistości psów jest jednak znacznie więcej - mówi Maciej Dźwig, dyrektor Usług Komunalnych. - Oczywiście pozostałe nie mają obowiązkowych czipów - dodaje.
Zdaniem Dźwiga wybiegi dla psów są doskonałymi rozwiązaniami dla właścicieli zwierząt. - Wiem, że są cztery i pewnie mogłoby ich być więcej, ale zawsze chodzi o kompromis pomiędzy właścicielami psów i osobami, które zwierząt nie mają. Istotne są także pieniądze - podkreśla.
Każdego roku do budżetu trafia kilkaset tysięcy złotych z tytułu opłat za psa. - Nie jest to jednak kwota, która pozwala pokryć wszystkie koszty. Wiele osób jest zwolnionych z opłat, bo np. wysterylizowały psa, co moim zdaniem jest bardzo dobre. Utrzymanie całej psiej infrastruktury, a także schroniska dla zwierząt pochłania spore środki finansowe. A na budowę kolejnych wybiegów potrzebne są pieniądze.
Na temat problemu psów puszczanych bez smyczy w Poznaniu rozmawiać będą goście Otwartej Anteny w Telewizji WTK o 20.35.


Najpopularniejsze komentarze