Reklama

Kolej Metropolitalna w Poznaniu będzie jak metro?

fot. Paweł Sztando
fot. Paweł Sztando

Przejazd przez miasto w kilkanaście minut? Umożliwi to Kolej Metropolitalna przy wykorzystaniu istniejących torowisk. Aby system służył mieszkańcom jak metro, czy berliński S-Bahn, potrzebne będą też dodatkowe przystanki. Na razie jednak miasto i Urząd Marszałkowski spierają się, kto ma za nie zapłacić. I to nie jedyny problem.

Poznania na razie nie stać metro, a przejazd z jego jednego końca na drugi samochodem czy zatłoczoną komunikacją miejską staje coraz większym koszmarem. Czy możemy tu liczyć na jakieś zmiany w najbliższych latach budżetowego zaciskania pasa? Tak - dzięki Kolei Metropolitalnej, jednemu ze sztandarowych projektów Strategii Rozwoju Aglomeracji Poznańskiej 2020. Jest już powoli wdrażany i ma kilka zasadniczych elementów. Po pierwsze, pociągi mają jeździć częściej - w godzinach szczytu co pół godziny. Po drugie, mają nie kończyć biegu na stacji Poznań Główny, lecz umożliwiać bezpośredni przejazd z jednego końca aglomeracji na drugi, tak jak dziś tramwaje jeżdżą "od pętli do pętli". Po trzecie, potrzebne są dodatkowe przystanki w mieście, które wyznaczono już na: Jeżycach (ul. Kościelna), al. Wielkopolskiej, Zawadach i ul. Hetmańskiej. Po czwarte, czekamy na wspólny bilet aglomeracyjny na kolej i inne środki transportu.

Aby system był atrakcyjny, Urząd Marszałkowski rozstrzygnął już przetarg na 22 nowoczesne pociągi PESA, z których pierwsze trafią na poznańskie tory w tym roku. To właśnie samorząd województwa, jako organizator przewozów kolejowych, gra w projekcie pierwsze skrzypce. Miasto zapewnia, że mu kibicuje i chce współpracować: - Zdecydowanie uważamy, że podstawą komunikacji jest szyna i na pewno tego typu współpraca z Urzędem Marszałkowskim jest naszym zadaniem - mówi Mirosław Kruszyński, zastępca prezydenta Poznania. Mimo to droga do poznańskiego systemu S-Bahn może być długa i wyboista.

Kiedy pociągi pojadą częściej?

- Już w poprzednim rozkładzie jazdy przybyło 50 pociągów, w nowym kolejne 22, a 70 proc. z nich już przejeżdża przez stację Poznań Główny i jedzie dalej - mówi Wojciech Jankowiak, wicemarszałek województwa wielkopolskiego. - Jest jednak jeszcze jedna komplikacja. W ubiegłym roku wprowadziliśmy [nowego przewoźnika] Koleje Wielkopolskie, ale część tras obsługują nadal Przewozy Regionalne. Te pierwsze jadą do Wągrowca i Wolsztyna, ale nie mogą dalej jechać do Zbąszynka i na Kórnik. Niektóre pociągi po prostu będą kończyć bieg na stacji Poznań Główny - wyjaśnia wicemarszałek.

Na papierze kolorowy schemat linii Kolei Metropolitalnej prezentuje się już niczym plan metra prawdziwej europejskiej metropolii (zobacz w galerii pod artykułem). Na razie jednak nie da się przejechać np. linią Kolei Metropolitalnej S2 z dworca Poznań Górczyn na Garbary bez przesiadki na Dworcu Głównym. Zgodnie z rozkładem MPK, podróż na tej trasie w godzinach szczytu tramwajem i autobusem zabierze nam niecałe 40 minut, o ile akurat w tym dniu Poznań nie stanie w jednym wielkim korku. Przejazd pociągiem to jedyne 14 minut, ale perspektywa przesiadki i nerwowego szukania swojego peronu na razie raczej odstrasza miejskich pasażerów. Przesiadki mogą też całą podróż bez sensu wydłużyć. Inny przykład: aby po południu wrócić z pracy na Dębcu przyszłą linią S3 do Czerwonaka, mamy do wyboru pociągi jeżdżące co dwie godziny i również perspektywę przesiadki na Głównym.

- Docelowo na wszystkich 9 liniach wjeżdżających do Poznania, o dużych potokach podróżnych pociągi będą jeździć praktycznie średnio co pół godziny - zapowiada Jerzy Kriger, dyrektor Departamentu Transportu w Urzędzie Marszałkowskim. A co dziś przeszkadza we wprowadzeniu takiego rozkładu? - Środki finansowe, ale w jeszcze większym stopniu prowadzone remonty: remont torowisk, przebudowa dworca - odpowiada Kriger. - To wszystko powoduje, że możliwości techniczne przyjmowania i wyprawiania pociągów z Poznania i przez Poznań są ograniczone - dodaje. Pytany przez nas o częstotliwość pociągów wicemarszałek Jankowiak zaznacza, że trwające i planowane remonty nie pozwalają na razie ustalić wiarygodnego harmonogramu, kiedy i na jakich liniach będą kursować co pół godziny.

Wąskie gardła

Pionierem w rozwijaniu kolei miejskiej w Polsce jest Trójmiasto, którego mieszkańcy nie wyobrażają sobie już normalnego życia bez łączącej Gdynię, Gdańsk i Sopot SKM-ki. Pomorska Szybka Kolej Miejska korzysta jednak z innych torowisk niż normalne pociągi Regio i Intercity. Czy istniejące w Poznaniu tory pomieszczą więc Kolej Metropolitalną?

- U nas barierą w prowadzeniu pełnej paktowości co pół godziny jest ilość przepraw przez Wartę - mówi Jerzy Kriger. - Między Poznaniem Wschodnim a Głównym i między Głównym a Starołęką są wąskie gardła, nie pozwalające na zwiększenie ilości pociągów do takiego stopnia, jak byśmy chcieli - wyjaśnia. Jak to zmienić? - Będzie trzeba dobudować trzeci tor. Węzeł poznański ma być przeprojektowany i w ramach tego przeprojektowania musi być to uwzględnione - odpowiada Jerzy Kriger.

- Dworzec Główny też już jest powoli takim wąskim gardłem - zauważa Wojciech Jankowiak - Obecnie w aglomeracji odbywają się ogromne inwestycje kolejowe i trudno sobie wyobrazić, kiedy będą pieniądze na nowe torowisko przez Wartę. Spekulowanie na ten temat byłoby jak wróżenie z fusów - zaznacza wicemarszałek.

Kto ma zbudować przystanki?

Nowe przystanki kolejowe w obrębie miasta to sposób na odciążenie transportu publicznego także między dzielnicami Poznania. - Na pewno dużo da mieszkańcom planowany przystanek na ulicy Hetmańskiej - mówi Włodzimierz Nowak ze Stowarzyszenia My-Poznaniacy. - Do wymienionych już czterech, postulowałbym jeszcze dodanie peronu przy ulicy Niestachowskiej. Węzeł przesiadkowy w tym miejscu przyniósłby wiele korzyści i byłby pewnie ważniejszą stacją niż Poznań Wola - dodaje. A kiedy rozpocznie się budowa nowych peronów? - To jest w sferze koncepcji, nie ma planów technicznych - studzi ten entuzjazm dyrektor Jerzy Kriger.

Czy w planach transportowych miasta jest uwzględniona ta inwestycja? - Nie ma i de facto miasto nie jest tutaj inwestorem, tylko Urząd Marszałkowski - odpowiada Mirosław Kruszyński. - Jeśli chodzi o sam układ torowy, on jest związany z inwestorem sieci, czyli PKP. Natomiast jeśli chodzi o potencjalne nowe przystanki, to jeśli będzie decyzja, że Urząd Marszałkowski chce finansować tego typu projekt, to na pewno jesteśmy gotowi współpracować, także przy układach własnościowych - dodaje. I pojawia się problem.

- Jak prezydent Kruszyński będzie czekał, aż Urząd Marszałkowski mu zbuduje te przystanki, to się nie doczeka - przestrzega wicemarszałek Wojciech Jankowiak. - Wszystkie samorządy same wykazują inicjatywę w takich sprawach. Np. burmistrz Murowanej Gośliny skutecznie zabiegał o nowe przystanki jeszcze na etapie projektowania nowej linii na Wągrowiec, współfinansowanej przez UE. A ja nie będę decydował za Poznań. Oczekuję inicjatywy miasta - dodaje. Zdaniem Jankowiaka, Urząd Miasta musi się porozumieć w sprawie budowy nowych przystanków z PKP PLK.

Wspólny bilet

- Zarząd Transportu Miejskiego zakończył już negocjacje na temat łączonego biletu z Przewozami Regionalnymi, Kolejami Wielkopolskimi i PKS - informuje wiceprezydent Mirosław Kruszyński. A dyrektor Jerzy Kriger wyjaśnia: - Powinno być tak: czy jadę pociągiem, czy autobusem, czy tramwajem, na odległość taką a taką, w czasie takim a takim, powinno mnie to kosztować według taryfy ustalonej dla tego obszaru. - Ale nie stanie się tak od razu.

- W pierwszym etapie wprowadzania biletu zintegrowanego konieczna będzie dopłata na pociąg - mówi Wojciech Miechowicz z poznańskiego ZTM - Np. w strefie A, aby jeździć pociągiem pomiędzy przystankami Poznań Wschód i Poznań Dębiec będzie to około 10 zł do biletu okresowego. Ostateczna cena biletu będzie jednak znana dopiero po przegłosowaniu zmiany taryf przez miejskich radnych - dodaje. Oznacza to, że poczekamy na niego prawdopodobnie do wiosny.

A co z biletami 24-ro lub 48-godzinnymi na wszystkie środki transportu, przydatnymi np. dla weekendowych turystów? - Na razie nie będzie ich w ofercie. Ale na pierwszym etapie będziemy sprawdzać, na jakiego typu rozwiązania jest zapotrzebowanie - odpowiada Miechowicz.

Co ciekawe, wspólny bilet okresowy na pociąg, autobus i tramwaj będzie z początku papierowy i kupowany w kasie biletów Przewozów Regionalnych! - To dlatego, że na razie konduktorzy w pociągach nie posiadają urządzeń mogących odczytywać nasze KOM-karty, albo ich urządzenia nie są odpowiednio nastrojone - wyjaśnia Wojciech Miechowicz. Chociaż docelowo ma się to zmienić, kupno nowych czytników nie jest raczej kwestią miesięcy, ale lat.

Kolejny problem to sam system poznańskiej KOM-karty, który ma już 10 lat i w związku z wciąż mnożącymi się taryfami i strefami dochodzi już do granic swoich możliwości. W niedalekiej przyszłości KOM-karty będą jednak zastąpione przez Poznańską Elektroniczną Kartę Aglomeracyjną "PEKA". Jeśli nie przedłużą się zaczynające się niebawem procedury przetargowe, system ten będzie w pełni sprawny w połowie 2014 r. Póki to nie nastąpi, posiadacze zintegrowanych, kartonowych biletów na MPK i Kolej Metropolitalną będą musieli zaopatrzyć się w ochronną, plastikową koszulkę.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

23℃
15℃
Poziom opadów:
0.2 mm
Wiatr do:
12 km
Stan powietrza
PM2.5
8.17 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro