Reklama
Reklama

Tragedia w Powidzu: płetwonurkowie byli na miejscu

Strażacy nie skorzystali z pomocy grupy płetwonurków, którzy chcieli wyciągać żeglarzy z przewróconej łódki - pisze jeden z tych nurków do redakcji Epoznan.pl. Prowadzący akcję nie potrafili później sami wyciągnąć ludzi spod łodzi i podjęli decyzję o holowaniu jej do brzegu. Według świadków, mogło to być przyczyną śmierci dwójki młodych żeglarzy.

Szokującą relację świadka niedzielnego wypadku na Jeziorze Powidzkim publikowaliśmy dwa dni temu. Na skutek gwałtownego załamania pogody przewróciła się łódka z piątką żeglarzy. Dwójka młodych ludzi została uwięziona w kabinie żaglówki. Próbowali ich bezskutecznie uratować inni żeglarze. Mężczyzna, który zginął w wypadku, na chwilę wypłynął na powierzchnię, ale wrócił pod łódkę, by ratować kobietę, i już nie wrócił. W pewnym momencie kierowanie akcją przejęli strażacy. Działania utrudniał silny wiatr i lodowata woda. Wyławiane z niej osoby były w szoku.

Świadkowie wypadu mają jednak zastrzeżenia co do akcji strażaków, którzy zamiast wyciągać ludzi z łódki jeszcze na jeziorze, podjęli decyzję o holowaniu jej do brzegu. Tomasz Siedlecki relacjonował: - Było jeszcze słychać głosy tej dwójki, zawodzenia i prośby o pomoc. Ratownicy nas uspokajali, że wszystko jest w porządku, bo mają powietrze, jeszcze ten bąbel powietrza jest na tyle duży. I zaczęli tą łódkę w jakiś zupełnie nieprofesjonalny sposób holować, sprawiając, że cała zanurzyła się pod wodę. I holowali łódkę z dwójką topiących się ludzi.

Wyciągniętych z kabiny dopiero przy brzegu 24-latki i 32-latka nie udało się już uratować. Tomasz Siedlecki złożył później doniesienie do prokuratury o możliwości nieumyślnego spowodowania ich śmierci w trakcie źle prowadzonej akcji ratunkowej. Bryg. Bogdan Kowalski, z-ca komendanta Straży Pożarnej w Słupcy tłumaczył w poniedziałek dziennikarzom WTK: - Taki sprzęt posiadamy i tak wyszkolonych ludzi, że to była jedyna trafna decyzja, żeby tą łódź holować na mieliznę.

W środę do naszej redakcji napisał inny świadek wypadku, płetwonurek, który chciał pomóc strażakom: - "Jesteśmy grupą amatorów nurkowania, członków łódzkiego WOPR. Przebywaliśmy na plaży w miejscowości Giewartów i przygotowywaliśmy się do zejścia pod wodę. W tym czasie na plażę wjechał samochód PSP ze Słupcy z łodzią motorową" - relacjonuje Radosław Jakubowski. - "Pomagaliśmy strażakom zwodować tą łódź. W trakcie wodowania otrzymaliśmy od nich informację, że przewróciła się żaglówka i płyną na pomoc. Zaoferowaliśmy im swoją pomoc, gdyż był wśród nas instruktor ratownictwa Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, oraz mieliśmy sprzęt gotowy i skonfigurowany do nurkowania. Strażacy naszą propozycję totalnie zignorowali, nie skontaktowali się nawet z dowódcą prowadzącym akcję ratowniczą. Śmiem twierdzić, że gdyby zabrali nas na pokład łodzi, po dopłynięciu do przewróconej łodzi, bylibyśmy w stanie uratować tych ludzi. Z opisu wynika, że w tym czasie jeszcze żyli, a my dysponowaliśmy sprzętem i umiejętnościami do wyprowadzenia ich spod pokładu przewróconej łodzi".

- "Jako pierwsi na miejsce zdarzenia przypłynęli druhowie z OSP Ostrowite i ruszyli na ratunek" - opisuje przebieg akcji bryg. Bogdan Kowalski z PSP w Słupcy. - "Na pokład łodzi wciągnęli dwóch mężczyzn utrzymujących się na wodzie przy wywróconym jachcie. (jeden z wywróconego jacht i jeden z innego jachtu, który udzielał pomocy) Niestety strażacy, nie mieli żadnych możliwości, by dostać się do uwięzionych w kabinie osób. Strażak z OSP Ostrowite w stanie wyższej konieczności narażając własne życie podjął próbę zanurkowania bez zabezpieczeń pod łódź niestety nie dotarł do uwięzionych. Także postawienie jachtu okazało się niemożliwe. Wówczas ratownicy podjęli decyzję o podholowaniu łodzi do brzegu jeziora. (...) Do działań ratowniczych zostali także zadysponowani płetwonurkowie ze Specjalistycznej Grupy Wodno - Nurkowej przy Komendzie Miejskiej PSP w Koninie i Poznaniu. Na brzegu jeziora próbę nurkowania podjął także policjant ubrany w piankę i maskę do nurkowania. Jego próby były również nieskuteczne" - relacjonuje.

Strażacy, którzy jako pierwsi dotarli do przewróconej łódki, nie mieli jednak sprzętu do nurkowania. Dwójkę żeglarzy udało się wyciągnąć rozcinając otwór w przewróconej łódce dopiero po dociągnięciu łodzi na płyciznę. Pomimo półgodzinnej akcji reanimacyjnej, kobiety i mężczyzny nie udało się uratować. Czy mogło dojść w czasie akcji do nieumyślnego spowodowania śmierci, bada teraz Prokuratura Rejonowa w Słupcy.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

5℃
1℃
Poziom opadów:
2.4 mm
Wiatr do:
31 km
Stan powietrza
PM2.5
14.87 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro
RODO info obraz

Dbamy o Twoje bezpieczeństwo

Wykorzystujemy pliki cookies w celu zapewnienia optymalnego działania strony internetowej oraz ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu. Pozwala to m.in. dostosować wygląd strony internetowej oraz reklamy do Państwa preferencji. Dane osobowe będą używane także do personalizacji reklam, a pliki cookie mogą być używane do reklam spersonalizowanych i niespersonalizowanych. Pliki cookies wykorzystujemy także w celach statystycznych. Zarządzać plikami coookies mogą Państwa z poziomu wykorzystywanej przeglądarki internetowej. Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Prywatności.