Reklama
Reklama

Rynki i place: kupcy zostają

fot. Elżbieta Skowron

Rewitalizacja poznańskich placów wcale nie będzie oznaczać likwidacji targowisk. Odświeżenie ich jest częścią Strategii Rozwoju Poznania do 2030 r. Na poważne zmiany w takich miejscach jak rynek przy ul. Taylora albo pl. Bernardyński możemy jednak długo poczekać.

Poznańskich kupców zelektryzował w ten weekend artykuł "Gazety Wyborczej" o niedalekiej likwidacji targowisk. Zbliżający się zamach na miejskie bazarki nie jest jednak nowym pomysłem urzędników z pl. Kolegiackiego, lecz nie do końca trafnym wnioskiem z lektury nakreślonego w 2009 r. programu "Poznańskie Rynki i Place" w strategii rozwoju miasta. - Polityka miasta wobec targowisk jest jednoznacznie określona: one są pewna cenną wartością w Poznaniu - uspokaja wiceprezydent Tomasz Kayser. Jak dodaje, w przyszłości charakter handlu na rynkach może się jednak zmienić: - Moje pokolenie pamięta jeszcze handel w innej postaci, kiedy na place zjeżdżały furmanki konne i kiedy już w godzinach wczesnopopołudniowych furmanki wyjeżdżały, handel się kończył. Płytę całą zmywano polewaczką, stragany składowano w jednym miejscu i handel się kończył.

Zdaniem wiceprezydenta Kaysera, pod wieczór mogłyby pozostać otwarte np. stoiska z kwiatami, które widaćna rynku w Krakowie i w wielu miastach Europy. Zmiany na rynkach muszą się zgadzać z zapotrzebowaniem rynku, np. na kawiarniane i piwne ogródki. Warto też pomyśleć o funkcjach kulturalnych czy integracyjnych dla lokalnej społeczności. Taka "europeizacja" poznańskich ryneczków jest ambitnym zadaniem w strategii do roku 2030. - My wymieniamy ich tam około 26. Ale to nie wyczerpuje całego katalogu. Począwszy od takich miejsc jak Stary Rynek, Plac Wolności, Wzgórze św. Wojciecha, miejsca, które udało się już uporządkować, jak skwer przy ul. Zielonej... - wymienia Tomasz Kayser - ...po miejsca, które czekają na zagospodarowanie. Chociażby skwer przy ulicach Taczaka, Kościuszki i Taylora. Tam była kiedyś stacja benzynowa. Dzisiaj to miejsce zapomniane, a przecież idealne do wykreowania takiego placyku, zwłaszcza z uwagi na obecność wyższych uczelni w okolicy.

Zapomniany placyk przy ul. Taylora jest urbanistycznie jedną z ciekawszych części miasta i już dziś znajdują się tam studenckie kluby. Czy tamtejsze nieciekawe skrzyżowanie zamieni się kiedyś w brukowany rynek z ogródkami piwnymi i fontanną? Na pewno prace projektowe dla poznańskich placów nie ruszą w tym roku. Planowane są za to drobne kroki, jak np. dostawianie nowych ławek czy malowanie.

Na prawdziwą rewolucję czeka np. plac Bernardyński. Poczeka tak jeszcze przynajmniej do rozpoczęcia budowy parkingu podziemnego, dla którego miasto wciąż szuka inwestora. Według wcześniejszych założeń urzędników, po rozpoczęciu prac budowlanych warzywne stragany przeniosłyby się z pl. Bernardyńskiego czasowo na ul. Zieloną, tworząc na niej swoisty "długi rynek", na wzór urokliwej, zastawionej straganami Moore Street w Dublinie. Być może kupcy by się w tym miejscu przyjęli na stałe. Dopóki jednak nie ma inwestora dla parkingu, mówienie o przeprowadzce kupców, tak jak w przypadku targowiska na Bema, mocno odbiega od rzeczywistości.

Poznańskie rynki powinny się zmienić?

  • 0%
  • 0%
  • 0%
  • 0%
Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

16℃
7℃
Poziom opadów:
1.5 mm
Wiatr do:
22 km
Stan powietrza
PM2.5
9.23 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro