Marszałek po odejściu dyrektora poznańskiego szpitala: "nie był gorzej traktowany niż inni"
Profesor Dawid Murawa swoją decyzję tłumaczy między innymi napiętymi relacjami z Urzędem Marszałkowskim.
Dziś pojawiły się informacje, że dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu odchodzi z pracy. Wśród powodów rezygnacji podczas konferencji prasowej prof. Dawid Murawa wymienił napięte relacje z Urzędem Marszałkowskim i marszałkiem Markiem Woźniakiem, a także częste kontrole, które - jego zdaniem - utrudniały funkcjonowanie szpitala. Podkreślił również, że placówka nie jest zadłużona z tytułu kredytu komercyjnego. Za wstrzymanie zabiegów limitowanych obwinił Narodowy Fundusz Zdrowia.
"Mam wrażenie, że moja osoba tu komuś przeszkadza" - mówił cytowany przez Radio Poznań prof. Murawa.
Dziennikarze poznańskiej rozgłośni poprosili o komentarz Urzędu Marszałkowskiego. "Pan marszałek odniósł się do takiego zarzutu jednym krótkim zdaniem z wykrzyknikiem: "to absurdalne!". Tak czynimy ze wszystkimi 17 jednostkami zdrowia w regionie. Dyrektor Murawa, tudzież szpital przy ul. Lutyckiej nie był na żadnym cenzurowanym i nie był gorzej traktowany, niż inni" - komentuje rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego Anna Parzyńska Paschke.
Jak przekazuje Radio Poznań, wicemarszałek Katarzyna Kretkowska próbowała przekonać prof. Murawę do pozostania na stanowisku przynajmniej do końca roku. Nie zgadza się jednak z jego zarzutami dotyczącymi braku wsparcia ze strony samorządu. Podkreśla, że szpital otrzymał w czasie jego kadencji znaczne środki finansowe. Wśród osiągnięć dyrektora wymieniła m.in. podwojenie liczby urodzeń w placówce przy ul. Lutyckiej.


