Reklama
Reklama

Szarpanina na Maltańskim: policjant "dusił" jednego z protestujących? Komendant wszczął postępowanie

fot. Źródło: TVP Info
fot. Źródło: TVP Info

Wracamy do sprawy ze środy.

W środę na Maltańskim pojawiło się sporo policjantów w związku z rozpoczęciem rozbiórki świetlicy przez zarządcę terenu. Mieszkańcy protestowali w tej sprawie, a ich pełnomocnik wskazywał, że w sprawie świetlicy toczą się dwa procesy i żaden z nich nie został zakończony. Wejście przez zarządcę do świetlicy nazwał włamaniem. W budynku zdemontowano część okien i drzwi.

Podczas zdarzenia doszło do sytuacji, w której jeden z protestujących, aktywista wspierający mieszkańców, został mocno chwycony za szyję przez policjanta. Po chwili funkcjonariusz go puścił. - Komendant Miejski Policji w Poznaniu polecił wszcząć postępowanie wyjaśniające wobec policjanta interweniującego na Os. Maltańskim w Poznaniu. Użycie siły musi być zgodne z prawem, taktyką i proporcjonalne do sytuacji - przekazał w czwartek mł. insp. Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji.

Borowiak dodaje, że Patrycja Bartoszewska, jedna z mieszkanek Maltańskiego, zgłosiła na policję kradzież z włamaniem do świetlicy, podczas której miały zostać skradzione drzwi wejściowe. - Poinformowała, że nie wie, co jeszcze mogło zostać skradzione z wnętrza świetlicy. Dodatkowo pani Bartoszewska zgłosiła uszkodzenie okien w świetlicy. Na miejscu zostały przeprowadzone oględziny przez technika kryminalistycznego. Została wykonana dokumentacja fotograficzna. Teraz trwają czynności w trybie art. 308 kpk. W ramach tych czynności ustalimy, czy drzwi, o których mowa, zostały przez kogoś zabrane w celu przywłaszczenia, czy w ogóle opuściły teren posesji. Drugi wątek to uszkodzenie okien. Ustalamy kto jest ich właścicielem i czy złoży wniosek o ściganie, bo tego rodzaju przestępstwo jest ścigane na wniosek. Dochodzenie od chwili zgłoszenia wszczyna się lub odmawia wszczęcia w ciągu 5 dni. Decyzja o wszczęciu zapadnie do poniedziałku - tłumaczy.

W czwartek policjantów ponownie wezwano na Maltańskie. - Jedna z mieszkanek wynajęła robotników do pomocy przy przeprowadzce. Inny mieszkaniec zauważył obcych mężczyzn na jej posesji i wdał się z nimi w kłótnię. Mieli też się poprzepychać. Finalnie wszyscy zostali wylegitymowani. Nikt nic nie zgłasza. Interwencja została zakończona - zaznacza Borowiak.