Reklama
Reklama

Plaga szczurów w kamienicy na Jeżycach, "niektóre są wielkości kota". Podkopy i tunele na podwórzu

fot. Czytelniczka
fot. Czytelniczka

W tej sprawie napisała do nas Czytelniczka.

Jest mieszkanką kamienicy przy ulicy Wawrzyniaka w Poznaniu. - Mamy plagę szczurów, a administracja przy ul. Ognik najwyraźniej nie zamierza nic z tym zrobić! Szczury są tak duże i bezczelne, że nie boją się już praktycznie niczego. Biegają po klatce schodowej, a niektóre z nich są wielkości kota! To już nie jest pojedynczy gryzoń, którego ktoś przypadkiem zobaczył w piwnicy. To poważny problem, z którym mieszkańcy zostali pozostawieni sami sobie - tłumaczy.

- Na podwórku znajdują się dziury w ziemi i liczne podkopy. Płyty chodnikowe są podmyte i wyglądają tak, jakby lada moment miały się zapaść. Czy naprawdę musi dojść do tragedii, żeby ktoś w końcu zareagował? Czy ktoś musi wpaść w zapadlisko albo doznać urazu, żeby administracja uznała, że problem istnieje? Sprawa była wielokrotnie zgłaszana, ale efektów nie widać. Mieszkańcy mają już dość ignorowania ich problemu i życia w takich warunkach. Szczury stanowią zagrożenie sanitarne, niszczą otoczenie i mogą przenosić choroby, a my nie powinniśmy być zmuszani do walki z plagą na własną rękę. Sytuacja jest tak absurdalna, że mój brat musiał sam zamówić na Allegro lepy na gryzonie. W ciągu zaledwie dwóch dni wyniósł aż 15 szczurów! Piętnaście sztuk w dwa dni! To chyba najlepiej pokazuje skalę problemu. Pytam więc: na co czeka administracja przy ul. Ognik? Na epidemię, wypadek, zapadnięty chodnik czy dopiero na zainteresowanie mediów? Ile razy mieszkańcy mają jeszcze zgłaszać ten sam problem, żeby ktoś potraktował ich poważnie? Nie chcemy kolejnych obietnic ani zamiatania sprawy pod dywan. Chcemy konkretnych działań: skutecznej deratyzacji, zabezpieczenia miejsc, w których szczury mają swoje kryjówki, oraz naprawy niebezpiecznego podwórka - dodaje.

Skontaktowaliśmy się z Zarządem Komunalnych Zasobów Lokalowych, bo to pod pieczą ZKZL jest ten budynek. - Tylko w tym roku deratyzacja była w tym budynku przeprowadzana 5 razy - mówi nam Łukasz Kubiak z ZKZL. - W ciągu ostatniego miesiąca odbyła się trzy razy, ostatnio 19 października - dodaje. - Zdajemy sobie sprawę, że problem tam występuje i stąd takie działania z naszej strony - podkreśla.

Kubiak tłumaczy, że działania są podejmowane przez administrację po zgłoszeniach od mieszkańców. - Były zgłoszenia telefoniczne, po których następuje kontakt administracji z firmą deratyzacyjną, która jedzie na miejsce i zajmuje się kwestią trutek na gryzonie - zapewnia.

ZKZL zweryfikuje informacje o tunelach i podkopach, które miały pojawić się na podwórzu. - Z naszej strony mogę zapewnić, że będziemy próbowali rozwiązać ten problem - kończy.