Reklama
Reklama

UOKiK wszczyna postępowania wyjaśniające w sprawie wakacyjnych kurortów wielkopolskiego milionera. Chodzi m.in. o sposób naliczania opłat

fot. Holiday Park & Resort
fot. Holiday Park & Resort

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów reaguje na skargi w sprawie kurortów Holiday Park & Resort.

Właścicielem kompleksów wakacyjnych zlokalizowanych w różnych miejscach na terenie Polski jest wielkopolski milioner Piotr Śledź. Z ustaleń UOKiK wynika, że klienci rozważający pobyt w kurorcie nie byli właściwie informowani o cenie za pobyt. - Najpierw bardzo atrakcyjna oferta, potem kolejne obowiązkowe opłaty, a na końcu niespodziewany rachunek za media - tak nie powinno wyglądać informowanie o cenie. Konsument nie może być zmuszany do obliczania pełnego kosztu pobytu z kawałków informacji rozsianych po kolejnych etapach rezerwacji. Jeszcze przed jej dokonaniem powinien wiedzieć, za co zapłaci i jak będą rozliczane wszystkie koszty. Ma również prawo oczekiwać, że raz ustalone warunki umowy nie zostaną później zmienione bez jego wyraźnej zgody - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Jako przykład podano pobyt trzech osób w domku z ogródkiem latem. Najpierw klient dowiaduje się, że taki pobyt kosztuje 88,78 zł za osobę za noc. - System nie wymaga podania rzeczywistej liczby gości. Dla domku automatycznie przyjmuje maksymalne, dziewięcioosobowe obłożenie i na tej podstawie wylicza stawkę "za noc". W rezultacie prezentowana stawka nie pokazuje rzeczywistego kosztu przypadającego na jednego z trzech gości - jest obliczana tak, jakby w domku nocowało dziewięć osób. Na kolejnym etapie system pokazuje już 99,30 zł za osobę za noc zamiast 88,78 zł. Nadal jednak wylicza tę stawkę przy założeniu dziewięciu gości, a nie trzech osób, które faktycznie mają nocować w domku - podkreśla UOKiK.

Do rachunku następnie doliczane są kolejne opłaty. 249,99 zł kosztuje przygotowanie i posprzątanie domku przed przybyciem. 59 złotych trzeba zapłacić za każdy dzień korzystania z ogródka. I dopiero kolejnym krokiem jest pokazanie ceny za całość - 6255,99 złotych. - Wzrok przyciąga jednak przede wszystkim wartość 90,30 zł, która została zapisana większą czcionką, wyróżniona bardziej widocznym kolorem i umieszczona powyżej całkowitej ceny.

To nie wszystko. Zwrócono uwagę, że ze sprzątania zrezygnować nie można, ale w formularzu jest to "wybranym ulepszeniem". - Pod koniec rezerwacji konsument dowiaduje się też - z informacji zapisanej mniejszą i jaśniejszą czcionką na białym tle - że kwota określana jako "łącznie do zapłaty" nie obejmuje m.in. 899 zł kaucji i opłaty eksploatacyjnej. Jest ona pobierana za utrzymanie części wspólnych, infrastruktury oraz atrakcji w ośrodku, a w sezonie letnim wynosi 4,99 zł za osobę dziennie. Kaucja wprawdzie może zostać zwrócona, ale znacząco zwiększa kwotę, którą trzeba wyłożyć przed rozpoczęciem pobytu.

Jeśli klient myślał, że to już wszystko - jest w błędzie. Podczas wymeldowania trzeba jeszcze zapłacić za prąd, gaz lub ogrzewanie, a także wodę i ścieki. Co istotne, informacja o opłacie za media nie pojawia się na żadnym etapie rezerwacji. Z ustaleń urzędników wynika, że było to od około 100 do ponad 200 złotych za kilkudniowy pobyt.

- Takie ujawnianie ceny po kawałku może mieć charakter drip pricingu, czyli sytuacji, gdy najpierw konsument widzi atrakcyjną stawkę jednostkową, a kolejne obowiązkowe płatności poznaje wraz z przechodzeniem przez dalsze etapy rezerwacji. Utrudnia to ocenę rzeczywistego kosztu pobytu i rzetelne porównanie oferty z propozycjami konkurentów. Według ustaleń Urzędu, kaucja, opłata eksploatacyjna i media mogły łącznie przekraczać 1000 zł, a niekiedy stanowić ponad połowę ogólnego kosztu pobytu.

Drugie postępowanie wyjaśniające dotyczy postanowień, które pozwalają kurortom zmieniać zapisy regulaminu. Chodzi m.in. o zmienianie warunków rezerwacji przez usługodawcę po jej dokonaniu "z ważnej przyczyny".

Jeżeli zarzuty się potwierdzą, Prezes UOKiK może nakazać zaprzestanie praktyk, uznać postanowienia regulaminów za niedozwolone, zakazać ich dalszego stosowania oraz nałożyć na przedsiębiorcę karę wynoszącą do 10 proc. rocznego obrotu za każdą z kwestionowanych praktyk.