Reklama
Reklama

Zarzuty od UOKiK dla poznańskiej firmy Legimi. Chodzi o zmiany zasad w trakcie abonamentu

Zdjęcie ilustracyjne | fot. Perfecto Capucine / unsplash.com
Zdjęcie ilustracyjne | fot. Perfecto Capucine / unsplash.com

O tym, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przygląda się sprawie pisaliśmy na epoznan.pl już dwa lata temu.

To właśnie w październiku 2024 roku klienci firmy Legimi, która jest najstarszą w Polsce platformą oferującą dostęp do ebooków i audiobooków za opłatą, zaczęli skarżyć się na jej poczynania. Standardowa opłata abonamentowa to od około 40 do 50 złotych miesięcznie. Dwa lata temu do użytkowników dotarł mail, z którego dowiedzieli się, że dostęp do części książek będzie możliwy dopiero po uiszczeniu opłaty w wysokości 14,99 zł za sztukę. Jak zaznaczono, płacić mieli także posiadacze opłaconego abonamentu, a książka w ten sposób opłacona i tak będzie dostępna dla klienta tylko wtedy, gdy abonament będzie aktywny. Jeśli więc za jakiś czas zrezygnujemy z subskrypcji - utracimy też dostęp do wykupionych książek.

Opłatą objęto sporą cześć książek dostępnych na platformie. Legimi tłumaczyło zmiany tym, że musi dostosować się do nowelizacji ustawy o prawie autorskim, a tym samym inaczej rozliczać się z twórcami. Użytkownicy Legimi, a przypomnijmy, że spółka ma swoją siedzibę w Poznaniu, byli wściekli. Nie rozumieli, dlaczego to na nich przerzucane są koszty dostosowania się do zmian, o których firma nie dowiedziała się przecież nagle. Wiele osób zapowiedziało, że gdy tylko wygaśnie im abonament - przestaną korzystać z platformy, bo opłata 14,99 zł za książkę wcale nie jest niska jak sugeruje firma.

Sprawę zaczął badać UOKiK i są nowe informacje w tej sprawie. Prezes urzędu postawił firmie zarzuty naruszania zbiorowych interesów konsumentów. Jak podkreślono, regulamin obowiązujący w 2024 roku nie przewidywał zmiany zawartości katalogu. - Pozwalał na jego modyfikację, np. wycofywanie poszczególnych książek, ale nie na wyłączenie części publikacji z abonamentu i przenoszenie ich do odrębnego, dodatkowo płatnego, katalogu. W ocenie Prezesa UOKiK, w ten sposób spółka w niedozwolony sposób ograniczyła zakres usługi, za którą konsumenci już zapłacili - podkreśla UOKiK.

- W książkach lubimy nieoczekiwane zwroty akcji, w umowach już nie. Płacąc abonament mamy prawo wiedzieć, co otrzymamy w zamian. Przedsiębiorca nie może w trakcie umowy pisać zasad na nowo, zwłaszcza kosztem klientów - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Ale to nie wszystko. - Urząd ma również zastrzeżenia do sposobu uruchamiania darmowego okresu próbnego w Legimi. Spółka zachęcała do trzech dni bezpłatnego czytania. Aby skorzystać z tej oferty, wystarczyło kliknąć przycisk "Zamawiam". Nie informował on jednak, że jeśli konsument nie zrezygnuje z usługi w odpowiednim czasie, bezpłatny dostęp automatycznie zmieni się w płatny. Kliknięcie "Zamawiam" mogło więc wiązać się z obowiązkiem zapłaty po upływie okresu próbnego. Tymczasem przepisy wymagają, aby przycisk służący do zawarcia takiej umowy jednoznacznie informował o tym obowiązku - nawet jeśli płatność dopiero nastąpi. W ocenie Prezesa UOKiK, samo "Zamawiam" nie spełniało tego wymogu. Informacja o późniejszych opłatach w innym miejscu na stronie nie zastępuje prawidłowego oznaczenia przycisku.

Jeśli zarzuty się potwierdzą, Legimi może zapłacić karę w wysokości do 10 procent rocznego obrotu.

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu