Reklama
Reklama

Pod spokojną powierzchnią czai się David Lynch. "Blue Velvet" w Kinie Rialto

Są takie filmy, po których inaczej patrzy się na znajomą ulicę, uśmiech sąsiada i zasłonięte okna po drugiej stronie podwórka. "Blue Velvet" zdecydowanie do nich należy. W poniedziałek 19 października o godz. 19:00 Kino Rialto zaprasza na spotkanie z Davidem Lynchem w ramach cyklu "Kultowe poniedziałki". To okazja, by jeden z jego najsłynniejszych filmów zobaczyć tam, gdzie jego niepokojący świat nabiera szczególnej siły - na dużym ekranie.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda wzorowo. Biały płot, wypielęgnowany ogródek, kwiaty w intensywnych kolorach. Amerykański sen ma się świetnie, trawnik jest podlany, można spokojnie wracać do swoich spraw. Tyle że kamera Davida Lyncha lubi zaglądać nieco głębiej. A pod równiutko przystrzyżoną trawą dzieją się rzeczy, których raczej nie pokazuje się w folderze promującym okolicę. Tak właśnie zaczyna się podróż do świata "Blue Velvet" - filmu, w którym pocztówkowa sielanka i koszmar mieszkają przy tej samej ulicy. Czasem wystarczy skręcić za róg. Czasem podnieść coś z ziemi.

Wszystko zaczyna się od ucha. Jeffrey Beaumont wraca do rodzinnego miasteczka po tym, jak jego ojciec trafia do szpitala. Podczas spaceru znajduje w trawie odcięte ludzkie ucho. Rozsądek podpowiada, żeby oddać znalezisko policji i na tym zakończyć przygodę. Ciekawość ma jednak zupełnie inny plan. Samodzielne śledztwo prowadzi chłopaka do Dorothy Vallens, piosenkarki występującej w nocnym klubie. Jeffrey stopniowo wkracza w rzeczywistość przemocy, pożądania i zależności, nad którą unosi się groźna obecność Franka Bootha. Kyle MacLachlan, Isabella Rossellini, Dennis Hopper i Laura Dern tworzą aktorski kwartet, dzięki któremu ta historia potrafi jednocześnie przyciągać i budzić chęć natychmiastowej ucieczki.

"Blue Velvet" wciąga jak kryminał, ale szybko zaczyna zadawać pytania, których zwykła zagadka detektywistyczna mogłaby sobie oszczędzić. Co właściwie pcha Jeffreya do dalszych poszukiwań? Chęć pomocy? Potrzeba przygody? A może fascynacja czymś, przed czym powinien się cofnąć? Podobne pytania dotyczą widza. Chcemy przecież wiedzieć więcej. Zajrzeć za zasłonę, usłyszeć rozmowę, zobaczyć to, co ukryte. Lynch doskonale rozumie tę ciekawość i umie się nią posługiwać. Najpierw zaprasza nas do podglądania, potem sprawia, że zaczynamy odczuwać z tego powodu dyskomfort. Fotel kinowy nadal jest wygodny, ale nasza pozycja wobec oglądanej historii robi się coraz mniej komfortowa. Właśnie dlatego "Blue Velvet" tak dobrze znosi kolejne spotkania. Znajomość fabuły nie odbiera mu siły. Pozwala za to uważniej przyjrzeć się gestom, spojrzeniom i momentom, w których zwyczajna rozmowa nagle zaczyna brzmieć jak groźba.

W tym filmie piękno ma niepokojące właściwości. Nasycone barwy, miękkie światło i zmysłowość nocnego występu nie przynoszą ukojenia. Potrafią wciągnąć jeszcze głębiej w sytuację, z której trudno znaleźć wyjście. Czułość sąsiaduje z okrucieństwem, a romantyczne wyobrażenia zderzają się z cudzym cierpieniem. Lynch pozostawia przy tym miejsce na osobliwy humor. Zdarza się, że scena jest zabawna, choć śmiech przychodzi z lekkim opóźnieniem i szybko zamiera. Innym razem absurd daje chwilę oddechu, po której napięcie wraca ze zdwojoną siłą. Reżyser ma niezwykłe wyczucie tego momentu, kiedy coś znajomego staje się obce. Wystarczy odrobinę za długie spojrzenie albo zdanie wypowiedziane niewłaściwym tonem. Nie trzeba przychodzić na ten seans z gotowym kluczem do twórczości Lyncha. Warto za to pozwolić sobie na zdziwienie. Nie każdy obraz musi od razu otrzymać wyjaśnienie, żeby działał na wyobraźnię.

"Blue Velvet" to propozycja zarówno dla tych, którzy film Lyncha znają i chcą do niego wrócić, jak i dla osób planujących pierwszą wizytę w tym osobliwym miasteczku. Pierwsi mogą odkryć, że po latach najmocniej porusza ich zupełnie inna scena. Drudzy przekonają się, jak niewiele trzeba, by ekranowa sielanka zaczęła budzić podejrzenia.

Kultowe poniedziałki w Rialto to dobry pretekst, żeby początek tygodnia oddać kinu, o którym chce się później rozmawiać. A po "Blue Velvet" rozmowa może potrwać dłużej niż droga do domu.

"Kultowe poniedziałki": "Blue Velvet", reż. David Lynch
19 października 2026, poniedziałek, godz. 19:00
Kino Rialto
, ul. Dąbrowskiego 38 w Poznaniu
Bilety: www.kinorialto.poznan.plhttps://www.bilety24.pl/kino/235-kultowe-poniedzialki-blue-velvet-163446?id=980569