Wyszli na ulicę Poznania i zażądali końca ludobójstwa w Palestynie. "Izrael morduje. Jaśkowiak współpracuje"
Takie słowa widniały na banerze, z którym przyszli na Satry Rynek manifestanci.
Organizatorzy protestu przypomnieli, że mija 1100 dni, 3 lata od rozpoczęcia wojny, w której zabitych zostało ponad 75 000Palestyńczyków, z czego ponad 20 000 stanowią dzieci. Wielu ciał do tej pory nie odnaleziono pod gruzami, a ludzie giną nie tylko od bomb i kul.
- Głód, zimno i choroby są z premedytacją przekuwane w broń przez izraelskie siły okupacyjne, hermetycznie izolujące Gazę od wszelkiej pomocy humanitarnej. Pomimo tego, palestyński ruch oporu oraz społeczeństwo wciąż walczą. Od tych ratujących życie w zburzonych szpitalach, przez odbudowujących życie na gruzach, po decydujących się chwycić za broń, Palestyńczycy i Palestynki pokazują, że żaden terror nie jest w stanie złamać ich walki o samostanowienie - informuje organizator protestu i dodaje, że rzekomo obowiązuje zawieszenie broni, lecz dla Izraela oznacza ono kontynuowanie bombardowań w Gazie, ataków dronowych na cywilów w Libanie, wysadzanie w powietrze całych miast i wsi oraz budowanie osiedli dla izraelskich osadników na Zachodnim Brzegu.
- Izrael nie byłby w stanie kontynuować masowych morderstw i grabieży bez militarnego, finansowego i dyplomatycznego wsparcia tzw. "Zachodu". Kluczową rolę w tym łańcuchu dostaw odgrywa również Polska. Jak wykazał raport "The Missing Ingredient. Polish TNT", trotyl produkowany w bydgoskich zakładach Nitro-Chem służy do produkcji bomb Mk-84 masowo zrzucanych na gęsto zaludnione dzielnice Gazy - zarzuca organizator.



Najpopularniejsze komentarze