Czy warto kończyć książkę, która nam się nie podoba?
Zdarza się chyba każdemu czytelnikowi: książka zapowiadała się świetnie, opis był przekonujący, ktoś ją polecał, a może nawet przez dłuższy czas czekała na swoją kolej. Po kilkudziesięciu stronach okazuje się jednak, że coś wyraźnie nie gra. Styl męczy, bohaterowie nie interesują, fabuła rozwija się zbyt wolno albo zwyczajnie nie ma się ochoty wracać do lektury. W takiej sytuacji łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że skoro już zaczęliśmy, powinniśmy dotrwać do końca.
Nie zawsze ma to sens. Czytanie dla przyjemności nie jest obowiązkiem, a niedokończona książka nie jest porażką. Z drugiej strony zbyt szybkie odkładanie każdej lektury, która od pierwszych stron nie zachwyca, również może sprawić, że ominą nas wartościowe historie. Warto więc nauczyć się odróżniać książkę, która potrzebuje czasu, od takiej, która po prostu nie jest dla nas.
Dlaczego tak trudno porzucić rozpoczętą książkę?
W dużej mierze chodzi o poczucie straconego czasu. Jeżeli przeczytaliśmy już 100 czy 150 stron, naturalnie pojawia się myśl, że szkoda byłoby teraz zrezygnować. Im dalej zabrnęliśmy, tym silniejsze może być przekonanie, że trzeba doprowadzić lekturę do końca, choćby tylko po to, aby wcześniejszy wysiłek się opłacił.
To klasyczny mechanizm kosztów utopionych. Czas, który już poświęciliśmy na książkę, i tak nie wróci. Przeczytanie kolejnych 300 stron nie sprawi natomiast automatycznie, że wcześniejsze 150 nabierze większej wartości. Jeśli lektura od dłuższego czasu nie daje nam ani przyjemności, ani wiedzy, ani choćby ciekawości dotyczącej dalszego ciągu, kontynuowanie jej wyłącznie z zasady bywa mało racjonalne.
Dochodzi do tego szczególny status książek. Film łatwo wyłączyć po dwudziestu minutach, serial porzucić po dwóch odcinkach, a grę zostawić w połowie. Przy książkach częściej pojawia się poczucie, że należałoby wykazać się cierpliwością. Jest ono szczególnie silne przy klasyce, książkach nagradzanych albo tytułach uznawanych powszechnie za wybitne. Jeśli inni dostrzegają w nich tak wiele, łatwo uznać, że to z nami jest coś nie tak.
Dobra książka nie musi być dobrą książką dla nas
Nie istnieje książka, która działa na każdego czytelnika w ten sam sposób. Jednych przyciąga przede wszystkim fabuła, inni zwracają uwagę na język, psychologię postaci, klimat albo konstrukcję świata. Ktoś będzie zachwycony powolną, wielowątkową powieścią, a ktoś inny po pięćdziesięciu stronach uzna ją za nieznośnie rozwleczoną.
Można więc doceniać wartość książki, a jednocześnie nie mieć ochoty jej czytać. Te dwie rzeczy się nie wykluczają. Czytelnik nie ma obowiązku lubić każdej pozycji uznanej za ważną ani przekonywać się do stylu tylko dlatego, że autor cieszy się świetną opinią. Gust literacki jest równie indywidualny jak gust muzyczny czy filmowy.
Warto też pamiętać, że nasze własne preferencje zmieniają się z czasem. Książka, która nie zainteresowała nas kilka lat temu, może nagle trafić idealnie. Działa to także w drugą stronę - tytuły, które kiedyś czytalibyśmy jednym tchem, po latach mogą przestać odpowiadać naszym oczekiwaniom.
Nie każdej książki należy jednak skreślać po kilku stronach
Są książki, które zaczynają się bardzo powoli. Autor najpierw przedstawia świat, relacje między bohaterami i tło wydarzeń, a właściwa fabuła rusza dopiero później. Dotyczy to szczególnie rozbudowanej fantastyki, sag rodzinnych, powieści historycznych czy literatury, w której ważniejsze od akcji są styl i obserwacja postaci.
W takich przypadkach warto zwrócić uwagę nie tylko na tempo. Znacznie ważniejsze pytanie brzmi: czy coś w tej książce wciąż mnie interesuje? Może ciekawi nas jeden bohater, atmosfera, zagadka albo sposób pisania autora. Jeśli tak, nawet wolniejszej historii warto dać trochę czasu.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy przez kolejne rozdziały nie znajdujemy właściwie niczego, co zachęcałoby do dalszego czytania. Jeśli lektura staje się czynnością stale odkładaną, a każda wolna chwila wydaje się dobrym powodem, żeby zająć się czymś innym, zazwyczaj trudno liczyć na nagłą zmianę nastawienia tylko dlatego, że dotrzemy do kolejnej setki stron.
Czy istnieje dobry moment na rezygnację?
Popularna jest zasada 50 albo 100 stron. Jej zaleta polega na tym, że chroni przed pochopnym ocenianiem książki po samym początku. Nie warto jednak traktować jej jak sztywnej reguły. Niektóre problemy widać bardzo szybko. Jeśli kompletnie nie odpowiada nam styl autora, dialogi drażnią od pierwszego rozdziału albo temat okazał się czymś zupełnie innym, niż oczekiwaliśmy, nie ma większego powodu czekać do arbitralnie wyznaczonej strony.
Z drugiej strony książkę można odłożyć także bardzo późno. Nie istnieje zasada mówiąca, że po przekroczeniu połowy trzeba już koniecznie dotrwać do finału. Czasem powieść zaczyna się świetnie, lecz z czasem coraz bardziej rozczarowuje. Jeśli po 300 stronach mamy przed sobą kolejne 300, sama dotychczasowa inwestycja czasu nie jest jeszcze argumentem za kontynuowaniem lektury.
Lepszym kryterium niż licznik stron jest zwykła ciekawość. Jeśli po zamknięciu książki nadal zastanawiamy się nad historią i chcemy wiedzieć, co wydarzy się dalej, warto wrócić. Jeśli od kilku dni książka leży nietknięta i nie brakuje nam jej ani trochę, odpowiedź często nasuwa się sama.
Kiedy warto czytać mimo braku przyjemności?
Nie każda lektura służy rozrywce. Książki czytamy również do szkoły i na studia, dla pracy, z powodów naukowych albo dlatego, że chcemy poznać tekst ważny dla historii czy kultury. W takich sytuacjach kryterium przyjemności nie jest najważniejsze.
Podobnie bywa z literaturą wymagającą. Niektóre książki są trudne językowo, poruszają nieprzyjemne tematy albo celowo stawiają czytelnika w niewygodnej sytuacji. Reakcja "nie czyta mi się tego łatwo" nie oznacza automatycznie, że książka jest niewarta dalszej uwagi. Trud może być częścią doświadczenia, zwłaszcza jeśli lektura daje w zamian coś innego: nową perspektywę, wiedzę albo temat do przemyślenia.
Dlatego warto rozróżnić książkę wymagającą od książki zwyczajnie nudnej dla konkretnego czytelnika. Pierwsza może wymagać większego skupienia, ale jednocześnie daje poczucie, że coś z niej wynosimy. Druga pozostawia przede wszystkim frustrację.
Czasami problemem nie jest książka, tylko moment
Wybór lektury silnie zależy od okoliczności. Wielotomowa saga może być idealna podczas urlopu, ale zupełnie nietrafiona w okresie, gdy trudno znaleźć pół godziny spokojnego czasu. Ciężka powieść historyczna może zainteresować nas za kilka miesięcy, choć dziś znacznie większą ochotę mamy na kryminał albo lekką fantastykę.
Dlatego odłożenie książki nie musi być równoznaczne z definitywną rezygnacją. Można wrócić do niej później i sprawdzić, czy coś się zmieniło. Wiele osób ma doświadczenie z książkami, które za pierwszym podejściem zupełnie nie działały, a kilka lat później okazały się znakomite.
Nie ma też nic złego w uznaniu, że nie wrócimy nigdy. Nieprzeczytanych książek jest znacznie więcej, niż jesteśmy w stanie poznać w ciągu całego życia. Czas czytelnika jest więc ograniczonym zasobem i nie ma szczególnej wartości w poświęcaniu go książce wyłącznie z poczucia obowiązku.
Porzucona książka nie oznacza zmarnowanej lektury
Nawet niedokończona książka może coś nam powiedzieć - choćby o własnym guście. Dzięki takim próbom łatwiej zorientować się, jakiego rodzaju narracja nam odpowiada, jakich bohaterów lubimy i czego szukamy w literaturze. Czasem dopiero kilka nietrafionych wyborów pokazuje, że popularny gatunek wcale nie jest dla nas albo że wolimy zupełnie inny rodzaj prozy, niż wcześniej zakładaliśmy.
Co ważniejsze, możliwość rezygnacji pomaga zachować przyjemność z samego czytania. Wielotygodniowe męczenie jednej książki potrafi skutecznie odebrać ochotę na sięganie po kolejne. Znacznie lepiej czasem zamknąć nietrafiony tytuł i rozpocząć następny, zamiast traktować własną biblioteczkę jak listę obowiązków do wykonania.
Jeśli dana książka nie trafia w Twój gust, na jej miejsce zawsze można znaleźć inną. W Tantis.pl dostępne są książki z bardzo różnych gatunków - od kryminałów i fantastyki, przez literaturę obyczajową i reportaże, po biografie, klasykę czy literaturę faktu. Warto więc szukać tak długo, aż trafi się na historię, do której chce się wracać bez zastanawiania się, czy wypada ją dokończyć.


