Szokujące ustalenia w sprawie wypadku spod Poznania. Jedna osoba nie żyje. To brat kierowcy, który wjechał w grupę mężczyzn
Chodzi o wypadek z pogranicza miejscowości Borówiec i Dachowa.
Już w poniedziałek pisaliśmy na epoznan.pl o wypadku, do którego doszło na ulicy Drapałka. W wyniku potrącenia przez samochód osobowy do szpitala trafiły trzy osoby. Jedna z nich była w ciężkim stanie. Na miejscu lądował LPR, a policjanci zdradzili, że prawdopodobnie nie był to zwykły wypadek. Aktualnie wiemy więcej.
Za kierownicą Opla Insignia, który wjechał w grupę mężczyzn stojących przy aucie marki Mercedes, siedział 39-latek. Oddalił się z miejsca zdarzenia, ale został zatrzymany przez policjantów. Jak mówi Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji, wszystko działo się około 13:20. - W godzinach popołudniowych dotarła do nas informacja ze szpitala, że najpoważniej ranny mężczyzna zmarł. Był to 35-letni brat kierowcy Insignii - mówi.
- Od początku podejrzewaliśmy, że ta sprawa nie ma charakteru zwykłego wypadku. Na miejscu pracowali śledczy, w tym technik kryminalistyki. Skierowano tam też funkcjonariuszy pionu kryminalnego - dodaje. Policjanci już ustalili, że niektóre z osób uczestniczących w tym zdarzeniu były notowane w policyjnych rejestrach za rozboje i udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
Trwa zbieranie materiału dowodowego w tej sprawie oraz ustalanie motywów, jakimi kierował się kierowca. Kierującego zatrzymano, jest w dyspozycji policji.

