Paliła w tramwaju "z dyfuzora". Reakcji na skargi pasażerów nie było
W tej sprawie napisała do nas Czytelniczka.
- W tramwaju numer 10, jadącym w kierunku Połabskiej, między przystankiem Wilczak a Serbska, kobieta na zdjęciu paliła z dyfuzora! W tramwaju! Powiedziałam jej, że robię jej zdjęcie i wysyłam na policję. Nie miała nic przeciwko temu... Nagłośnijcie to proszę, bo to jest nie tylko wbrew zasadom, ale bardzo niebezpieczne dla wielu ludzi - opisuje.
Co na to Zarząd Transportu Miejskiego? - To, co zostało określone jako "dyfuzor", jest papierosem elektronicznym, bez względu na to, co jest w tym urządzeniu podgrzewane. Mówi o tym dość precyzyjnie Ustawa z dnia 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych - tłumaczy Bartosz Trzebiatowski z ZTM.
W przepisach zapisano rzeczywiście, że "papieros elektroniczny to wyrób, który może być wykorzystywany do spożycia za pomocą ustnika pary zawierającej nikotynę lub pary niezawierającej nikotyny, lub wszystkie elementy tego wyrobu, w tym kartridże, zbiorniki i urządzenia bez kartridża lub zbiornika". - Natomiast Art. 5 tej Ustawy w pkt 1. jednoznacznie zakazuje korzystania z powyżej opisanych "dyfuzorów" w środkach komunikacji publicznej: 1. Zabrania się palenia wyrobów tytoniowych, w tym palenia nowatorskich wyrobów tytoniowych i palenia papierosów elektronicznych (...): 7) w środkach pasażerskiego transportu publicznego oraz w obiektach służących obsłudze podróżnych; 8) na przystankach komunikacji publicznej - dodaje.
- W naszych przepisach porządkowych przywołujemy treść powyższej ustawy wskazując, że w pojazdach i na przystankach obowiązują również zakazy wynikające z ustaw. Między innymi zakaz palenia wyrobów tytoniowych i ziołowych oraz używania papierosów elektronicznych (Ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych).

