Reklama
Reklama

Sezon plenerowy w Poznaniu się nie kończy. Jak przygotować stoisko na jesienne wiatry?

Wrzesień nie zamyka sezonu plenerowego, tylko go zmienia. Po wakacyjnych festynach przychodzą targi, kiermasze na rynkach dzielnicowych i grudniowe Poznańskie Betlejem. Zmienia się przy tym pogoda, a razem z nią lista rzeczy, bez których stoisko nie przetrwa całego dnia.

Dlaczego wiatr bywa groźniejszy od deszczu?

Otwarty plac działa jak tunel. Na płycie Starego Rynku albo na targowisku podmuch potrafi być wyraźnie mocniejszy niż kilkaset metrów dalej, w ulicy osłoniętej kamienicami. Dla stoiska oznacza to jedno. Sam ciężar konstrukcji nie wystarczy.

Na kostce i asfalcie nie da się wbić śledzi. To najczęstszy błąd osób, które wcześniej stawiały namiot wyłącznie na trawie. Zostają obciążniki przy każdej nodze, cztery pojemniki z wodą albo stopy betonowe. Organizatorzy zwykle wpisują ten wymóg do regulaminu, ale przypominają o nim na tydzień przed wydarzeniem. Warto sprawdzić ten punkt wcześniej, bo obsługa potrafi nie wpuścić stoiska bez wymaganego balastu.

Ile miejsca naprawdę dostajemy od organizatora?

Karta zgłoszenia mówi zwykle o powierzchni w metrach, a nie o namiocie. Trzy metry na trzy to najczęstszy przydział na kiermaszach i jarmarkach i właśnie dlatego namiot handlowy 3x3 stał się w tej branży rozmiarem domyślnym. Mieści ladę, jedną lub dwie osoby obsługi oraz zapas towaru pod stołem.

Problem pojawia się przy okapach. Rozłożony dach bywa o kilkanaście centymetrów szerszy od podstawy, więc konstrukcja idealnie dopasowana do wykupionego pola wchodzi sąsiadowi na stoisko. Przed zgłoszeniem lepiej porównać dwie liczby z karty produktu: wymiar podstawy i rozpiętość dachu.

Co realnie daje zabudowa boków?

Latem ściany wydają się zbędne. Jesienią decydują o tym, czy da się pracować. Deszcz rzadko pada pionowo, a przy wietrze z jednej strony sam dach nie ochroni ani towaru, ani terminala płatniczego.

Sprawdza się układ z trzema ścianami i frontem otwartym do klienta. Ścianki boczne od strony nawietrznej zbijają ciąg powietrza, dwie pozostałe oddzielają od sąsiadów. Przy imprezach dwudniowych dochodzi jeszcze jedna korzyść. Zamknięte stoisko można zostawić na noc, zamiast pakować wszystko do auta i wracać rano od zera.

Kiedy zaczyna brakować światła?

Pod koniec października zmierzch zaczyna się przed siedemnastą, a grudniowe kiermasze pracują właściwie po ciemku. Stoisko oświetlone wyłącznie latarniami z placu wygląda z daleka na zamknięte i klient po prostu przechodzi obok.

Wystarczy prosty zestaw. Listwa LED wzdłuż przedniej krawędzi dachu oświetla ladę i sprzedawcę, a nie oczy przechodnia. Druga, słabsza, podświetla towar od góry. Ciepła barwa światła, w okolicach 3000 K, lepiej pokazuje kolory pieczywa, wyrobów drewnianych czy tkanin niż zimne świetlówki.

Zasilanie warto ustalić przed wydarzeniem. Część organizatorów udostępnia przyłącze i rozlicza je osobno, część nie ma go wcale. W drugim przypadku zostaje stacja zasilania albo lampy na akumulator. Przedłużacz przerzucony w poprzek ciągu pieszego zwykle nie przechodzi odbioru technicznego.

Jak dowieźć sprzęt, skoro pod samo stoisko się nie podjedzie?

W centrum wjazd na płytę bywa możliwy tylko w wyznaczonych godzinach porannych. Potem zostaje parking kilkaset metrów dalej i przenoszenie sprzętu ręcznie. Sam namiot w torbie waży od kilkunastu do kilkudziesięciu kilogramów, a do tego dochodzą stoły, obciążniki i towar.

Drogę skracają dwie rzeczy: wózek transportowy z kołami przystosowanymi do bruku oraz podział ładunku na kursy, żeby jedna osoba nie dźwigała wszystkiego naraz. Warto też przeliczyć czas. Rozłożenie samej konstrukcji zajmuje kilkanaście minut, ale droga od pierwszego kursu do gotowego stoiska to zwykle godzina. Namioty i składane meble w rozmiarach targowych sprzedają sklepy z wyposażeniem eventowym, na przykład NamiotPro.

Krótka lista przed wyjazdem

  • regulamin wydarzenia i zapisany w nim wymagany balast,
  • cztery obciążniki, po jednym na nogę,
  • ścianki boczne i zapasowe klipsy do ich spinania,
  • wózek transportowy, jeżeli dojazd kończy się przecznicę dalej,
  • folia albo skrzynia na towar, gdyby trzeba było pakować się w deszczu,
  • lampa z własnym zasilaniem na wydarzenia kończące się po zmroku.

Jesienne wydarzenia w Poznaniu przyciągają publiczność niezależnie od pogody. Stoisko, które o piętnastej wciąż stoi prosto i ma suchą ladę, sprzedaje po prostu dłużej niż sąsiednie.

Tramwaj najechał na auta na Królowej Jadwigi. 5 uszkodzonych samochodów!

Tramwaj najechał na auta na Królowej Jadwigi. 5 uszkodzonych samochodów!

Do kolizji doszło w rejonie skrzyżowania z Drogą Dębińską.