Reklama
Reklama

200 tysięcy złotych od miasta na grę z Festiwalem BitterSweet w roli głównej. Aktywiści oburzeni

fot. bittersweetfestival.pl
fot. bittersweetfestival.pl

Od festiwalu minął miesiąc, ale wciąż budzi emocje.

Już w poniedziałek pisaliśmy na epoznan.pl o stratach, jakie pojawiły się na Cytadeli po Festiwalu BitterSweet, który przyciągnął do Poznania tłumy. Stwierdzono m.in. nielegalne przesadzenie drzewa, uszkodzenie wielu roślin, zalanie olejem silnikowym asfaltu, zniszczenie kilku ławek czy zajęcie większej powierzchni terenu niż wskazano w umowie. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Ale nie tylko to budzi emocje. Aktywiści ze Strony Czynnej zwrócili uwagę, że miasto wydało 200 tysięcy złotych na stworzenie internetowej gry, która promuje festiwal. - W grze przeciwnikami są konduktorzy, zwierzęta na Cytadeli i nietoperze. Dla porównania: cały przewidywany budżet miasta na promowanie turystyki w tym roku wynosił 140 tys. złotych - informują.

Miasto miało przeznaczyć ponad 1,4 mln złotych netto na reklamę w trakcie imprezy. 200 tysięcy złotych na grę to część tej kwoty. Aktywiści skarżą się, że gra jest krótka i bardzo prosta, tymczasem rzecznik festiwalu w rozmowie z Radiem Poznań zapewnia, że wysokie koszty wynikały ze złożoności zadania: trzeba było zatrudnić ekspertów, zrealizować projekt pod kątem graficznym i technicznym. Miasto ma być zadowolone z zasięgów wygenerowanych przez grę.

Aktywiści grzmią, że ich zdaniem organizatorzy wydzierżawili teren na Cytadeli od miasta za nieco ponad milion złotych, a "potem Poznań znalazł bezkosztowe działania, które będą za tyle, ile kosztowała dzierżawa i rekultywacja terenu".