Cytadela po BitterSweet Festival: bezumowne zajęcie terenu, nielegalne przesadzenie drzewa i wiele więcej
Festiwal przyciągnął tłumy i zebrał dobre recenzje, ale pojawiło się sporo strat na Cytadeli.
Kilka dni temu Tomasz Hejna z Gemeli poznańskiej opublikował dane dotyczące tego, jak wygląda park Cytadela po sierpniowym festiwalu BitterSweet. Dane uzyskał na wniosek o dostęp do informacji publicznej. - Miasto naliczyło 1 078 125,27 zł brutto czynszu dzierżawnego. Jednak organizator połasił się na więcej i bezumownie zajął dodatkowy teren parku (m.in. przy Obelisku i Muzeum) - ZZM wystawił za to dodatkową karę na ponad 31 tysięcy złotych, z którą organizator próbuje teraz dyskutować - pisze Hejna. Ale to nie wszystko. Dodatkowo ZZM zatrzymał blisko 215 tysięcy złotych kaucji wpłaconej przez organizatora. Pieniądze nie zostaną zwrócone dopóki organizator festiwalu nie naprawi zgłoszonych szkód. Ma na to czas do połowy października.
- Eksperci ZZM potwierdzili, że organizator bez jakiejkolwiek zgody i w złym okresie agrotechnicznym wykopał i przeniósł młodego klona przy pomniku Żołnierzy 2. Armii WP. Jeśli drzewo uschnie do 2028 roku, organizator odkupi je na własny koszt - zauważa Tomasz Hejna. W protokole można też znaleźć konkretne dane na temat uszkodzonych cisów, berberysów, róż, rabat przy restauracji Umberto, a także zniszczonych ławek i lamp, czy zalanych olejem silnikowym części asfaltu. Zarząd Zieleni Miejskiej stwierdza wprost, że organizator zignorował wytyczne ZZM, wielokrotnie przekazywane i zawarte także w Umowie dotyczące ochrony roślin i młodych drzew.
Kolejny aspekt to śmieci pozostawione po wydarzeniu. - Zastano tam odpady spożywcze, tysiące plastikowych opasek kablowych (tzw. trytytek), porzucone opakowania, a nawet papiery toaletowe i chusteczki. Podsumowanie: Dokumenty potwierdzają to, o czym pisaliśmy od początku - prywatny biznes wjechał do parku jak do siebie, ignorując wytyczne środowiskowe, niszcząc zieleń i zabezpieczenia. ZZM zachował się profesjonalnie, twardo spisując straty i blokując kaucję - komentuje Hejna.
Szymon Liedtke, rzecznik BitterSweet Festivalu w rozmowie z Gazetą Wyborczą zapewnia, że na organizatora nie nałożono żadnej kary, a pieniądze, jakie ma zapłacić miastu to po prostu opłata za najem większej powierzchni. ZZM miał nie blokować takiej możliwości. Podkreśla też, że organizator zrobił wiele, by ochronić zieleń na Cytadeli.
Wiele wskazuje na to, że przyszłoroczna edycja imprezy także odbędzie się na Cytadeli.



Najpopularniejsze komentarze