Na drzewach w regionie zawieszono specjalne kłody. Co to takiego?
Zdradzają leśnicy.
Na drzewach w Nadleśnictwie Grodzisk pojawiły się kłody bartne. - To specjalnie przygotowane fragmenty pni, które mają stworzyć potencjalne miejsca do życia dla dzikich rodzin pszczelich - informuje Tomasz Maćkowiak z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu.
Pnie trafiły na dęby, a jeden umieszczono na ziemi. - Do ich wykonania wykorzystano drewno sosnowe i modrzewiowe. Każda kłoda ma około dwóch metrów długości i co najmniej 55 cm średnicy. Do zawieszenia kłód wybrano dęby. To stabilne i długowieczne drzewa, które powinny bezpiecznie utrzymać ciężkie barcie przez wiele lat - mówi leśniczy Bartosz Roesler z Nadleśnictwa Grodzisk, który jest inicjatorem ich zawieszenia w lesie.
Leśnicy nie będą sztucznie tworzyć ula w pniu. To zadanie dla pszczół. Rój sam musi znaleźć barć i wybrać ją do życia. Efekty mogą więc być widoczne po dłuższym czasie. - Bartnictwo to poprzednik pszczelarstwa, nieodłącznie związany z lasami. Barcie wykonywano w pniach starych drzew, a bartnicy opiekowali się żyjącymi w nich rodzinami pszczelimi, by otrzymać miód i wosk. Współczesne kłody bartne nawiązują do tej tradycji, ale w Grodzisku ich podstawowym zadaniem nie jest pozyskiwanie miodu. Mają przede wszystkim stworzyć dodatkowe miejsca, które pszczoły mogą wykorzystać jako schronienie.
Jak wskazano, w leśnictwach na terenie poznańskiej dyrekcji leśnicy nie tylko przygotowują barcie, ale też na przykład tworzą pola z roślinami miododajnymi i łąki kwietne, które ułatwiają owadom funkcjonowanie. Rzadziej odbywa się koszenie. - Prowadzą też nasadzenia oraz pielęgnują rosnące już kasztanowce oraz sady. Korzystają z nich nie tylko owady zapylające. Owoce stanowią również naturalne źródło pokarmu dla ptaków i ssaków. Zakładają też remizy śródpolne, montują schrony dla nietoperzy przy leśniczówkach, czy też wymieniają oświetlenie przy budynkach, by ograniczyć zanieczyszczenie światłem.


