Reklama
Reklama

Poznańska szkoła zakazuje używania plecaków w trakcie przerw i lekcji? Rodzic się skarży, dyrekcja tłumaczy

fot. Czytelnik
fot. Czytelnik

Chodzi o podstawówkę.

Do naszej redakcji dotarła wiadomość od rodzica ucznia Szkoły Podstawowej nr 35 im. Władysława Łokietka na osiedlu Łokietka w Poznaniu. - Poznańska szkoła każe uczniom zostawiać plecaki w szafkach. Podczas przerw książki i śniadania lądują na podłodze - opisuje. Jak relacjonuje, zakaz dotyczy uczniów klas 4-8 podczas przerw i lekcji. - Każdy uczeń po wejściu do szkoły ma obowiązek schować swój plecak do indywidualnej szafki. Samo rozwiązanie nie wydaje się problematyczne. Szafki pozwalają zmniejszyć ciężar noszonych przez dzieci tornistrów i uporządkować przestrzeń szkolną. Problem pojawia się jednak w codziennej praktyce. Przed każdą lekcją uczniowie muszą podejść do swoich szafek, wyjąć podręczniki, zeszyty, piórnik, przybory szkolne, a często także śniadanie i napoje. Następnie przemieszczają się pod odpowiednią salę lekcyjną. Ponieważ nie mogą mieć przy sobie plecaka, wszystkie potrzebne rzeczy noszą w rękach. Podczas przerw dzieci korzystają z toalet, jedzą śniadania, spotykają się z kolegami lub po prostu odpoczywają. W takich sytuacjach nie są w stanie cały czas trzymać wszystkich rzeczy w dłoniach. Efekt jest taki, że książki, zeszyty, piórniki, kanapki i butelki z napojami bardzo często trafiają na podłogę korytarzy szkolnych - dodaje.

Rodzic zauważa, że takie trzymanie jedzenia czy książek na podłodze nie jest higieniczne. - Według przekazywanych informacji rozwiązanie miało ograniczyć ryzyko potknięcia się o pozostawione pod salami plecaki i tornistry. Trudno jednak nie zadać pytania, czy nie można było osiągnąć tego samego celu w sposób bardziej praktyczny. W wielu szkołach stosuje się na przykład haczyki lub wieszaki montowane przy ścianach, na których uczniowie mogą zawieszać torby. Innym rozwiązaniem mogłyby być niewielkie półki lub specjalne organizery umieszczone przy salach lekcyjnych. Pozwoliłoby to wyeliminować ryzyko potknięć, a jednocześnie uniknąć sytuacji, w której książki i śniadania przez znaczną część przerwy leżą na podłodze. Rodzice podnoszą również kwestię organizacyjną. Uczeń, który ma kolejną lekcję na innym piętrze lub w innym skrzydle budynku, musi na każdej przerwie odwiedzić szafkę, przepakować potrzebne materiały i przenieść je w rękach pod następną salę. Przy kilku zmianach klas w ciągu dnia bywa to uciążliwe i nie zawsze sprzyja sprawnej organizacji nauki.

Co na to dyrekcja placówki? Jolanta Zielińska-Wachowiak, dyrektor ZS-P nr 1 w Poznaniu potwierdza, że plecaki są trzymane przez uczniów w szafkach. - W czasie przerwy mogą z nich wyjąć co zechcą, oprócz telefonów. Dysponują własnymi kluczykami do szafek. Na lekcje idą z wyjętymi z szafek pomocami, a nie noszą przez cały dzień ze sobą ciężkich plecaków - do tego służy osobista szafka - podkreśla. Jej zdaniem problem dotyczy uczniów, którzy z szafek wyciągają przedmioty na kolejne lekcje. - Śniadanie wyjęte z szafki jest po to, aby je zjeść lub resztę schować do szafki. Takie rozwiązania stosowane są w szkołach na całym świecie, bo jak już wspomniałam, po to są szafki - podkreśla.

Dobre rozwiązanie?