Reklama
Reklama

Poznań tonie w psich odchodach? "Czy ktoś w ogóle panuje nad ilością g*wna w okolicy?

fot. Czytelniczka
fot. Czytelniczka

Napisała do nas zdenerwowana Czytelniczka.

Jak przyznaje kobieta, obserwuje problem psich odchodów pozostawianych m.in. na chodnikach i podwórkach w rejonie PTBS Piaskowa / Szyperska. - Wstydźcie się za smród i brud! - pisze. - Czy ktoś w ogóle panuje tu nad ilością g*wna w okolicy i tego codziennego smrodu g*wien i sików? Nie mam nic do zwierzątek, ale uważam, że sprzątanie po nich właścicielom w ogóle nie wychodzi. Dawno nie widziałam takiej gymeli. Czy ktoś w ogóle w Poznaniu nad tym panuje? Bo z tego, co wiem, firmy od sprzątania g*wien nie posiadamy, podatku za kejtry też nie ma, właściciele sobie nie radzą i to bardzo, ale cała reszta tor przeszkód i smród musi brać na klatę. O decybelach szczekania nawet nie wspomnę, bo to dopiero jest temat rzeka. Nie dziwię się sąsiadkom, które mają dzieci, że ich nie wypuszczają na podwórko. Podwórko opanowane i oddane psom. Dosłownie żart. Czy prezydent miasta planuje jakieś zmiany, albo sprzątanie Poznania z właścicielami? Czy podatek wróci za psy? - dopytuje.

O problemach ze sprzątaniem po psach pisaliśmy na naszym portalu wielokrotnie. Ostatnio w miejskich parkach i na placach zaczęły pojawiać się nowe tabliczki przypominające właścicielom psów ich obowiązki. Można na nich przeczytać m.in. "sKUP się i posprzątaj", "Twój kejter - Twoja kupa", czy "Po kejtrze sprząTEJ".

Każdy posiadacz psa znajdującego się w naszym mieście, zgodnie z przepisami, zobowiązany jest do sprzątania po swoim pupilu. Trzeba przyznać uczciwie, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat w tej kwestii wiele się zmieniło - bardzo dużo osób sprząta po swoich zwierzakach. Wciąż są jednak tacy, którzy nie chcą tego robić. Za zostawianie takich "prezentów" na trawnikach czy chodnikach grozi mandat do kilkuset złotych.