Reklama
Reklama

PCK i poznański szpital szykują się na sytuacje kryzysowe z dużą liczbą poszkodowanych

fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Partnerstwo ma przynieść wiele korzyści.

- Polski Czerwony Krzyż i Ortopedyczno-Rehabilitacyjny Szpital Kliniczny im. W. Degi UM w Poznaniu rozpoczynają partnerstwo. Wspólnie będą budować i - co najważniejsze - testować gotowość szpitala na sytuacje kryzysowe i zdarzenia z dużą liczbą poszkodowanych. Ze strony PCK za zadania przypisane partnerowi odpowiada Wielkopolski Oddział Okręgowy, a za ich realizację Grupa Ratownictwa PCK Poznań oraz Grupa Pomocy Humanitarnej PCK Poznań - przekazują strony porozumienia.

Choć nikt nie chce, by czarne scenariusze weszły w życie, trzeba być przygotowanym na taką ewentualność. Mogą to być wypadek autokaru, pożar w budynku publicznym, konieczność ewakuacji całego szpitala. - Szpital wnosi wiedzę kliniczną i znajomość własnych procesów. Czerwony Krzyż - wieloletnie doświadczenie w reagowaniu kryzysowym i pracy w warunkach, w których wszystko dzieje się jednocześnie i za szybko. Z tego połączenia powstaną procedury, które przejdą najtrudniejszy test: ćwiczenia w warunkach maksymalnie zbliżonych do rzeczywistego zdarzenia - dodają.

PCK i szpital wspólnie przeanalizują zagrożenia, opracują procedury reagowania, przygotują realistyczne scenariusze ćwiczeń, a następnie je przeprowadzą i rozliczą. - Procedura, której nikt nie przetestował, to tylko dokument. Jej luki wychodzą zwykle w najgorszym możliwym momencie - przy realnym zdarzeniu, kiedy nie ma już czasu na poprawki. Dlatego robimy odwrotnie: sprawdzamy je zawczasu, na ćwiczeniach, w warunkach maksymalnie zbliżonych do prawdziwego zdarzenia masowego. W ratownictwie od lat działamy tak, że plan weryfikuje się w praktyce, a nie w segregatorze. Dokładnie to wnosimy do współpracy ze szpitalem - mówi Leszek Tasiemski, szef Grupy Ratownictwa PCK Poznań.

Jak podkreślono, efekt tej pracy będzie widoczny wtedy, kiedy nikt nie będzie o niej myślał - w dniu, w którym coś naprawdę się stanie, a szpital będzie wiedział, co robić.