Bocian topił się w poznańskim jeziorze. Jest szczęśliwy finał!
Był wychłodzony, skrajnie osłabiony i odwodniony.
Jak opisuje Fundacja Z Dzikiej Strony, bocian został zauważony, gdy topił się w Jeziorze Kierskim. Udało się go odłowić. Ptak był całkowicie przemoczony, wychłodzony i w bardzo złym stanie. Był również skrajnie wychudzony i osłabiony.
"Krótko po przyjeździe do nas zwymiotował całą kutykulę, czyli wyściółkę żołądka mięśniowego. W praktyce został z "gołym" mięśniem żołądka, to bardzo poważna sytuacja. Pierwszy raz spotkaliśmy się z widokiem zwróconej w całości kutykuli. Badania krwi potwierdziły silne odwodnienie, stłuczenie mięśni oraz to, że organizm zaczął już czerpać energię z rozkładu własnych mięśni, żeby przeżyć"- przekazują przedstawiciele fundacji.
Po kilku dniach intensywnego leczenia, obejmującego płynoterapię dożylną i leki, ptak zaczął szybko wracać do zdrowia. Wstał, sam przyjmował delikatne pokarmy, odbudowywał masę ciała i stopniowo odzyskiwał siły. Po ustabilizowaniu stanu został przeniesiony do zewnętrznej woliery, gdzie odbudowywał mięśnie, poprawiał kondycję i ćwiczył latanie. Otrzymał również obrączki ornitologiczne.
"Sam moment wypuszczenia przeszedł nasze najśmielsze wyobrażenia Bocian prawie natychmiast wzbił się w powietrze i zaczął robić nad nami dosłownie kilometry w powietrzu. Wznosił się bardzo wysoko, pięknie i sprawnie. Zapewne jest już w drodze do Afryki"- dodano.


