Mecenas reprezentujący kurię przeprasza mieszkankę osiedla Maltańskiego. Wydał oświadczenie
Chodzi o upublicznienie informacji z życia prywatnego kobiety.
- Przepraszamy Panią Sandrę Mayer za publiczne komentowanie kwestii dotyczących jej życia prywatnego i rodzinnego. Uznajemy, że nie powinniśmy byli poruszać tych tematów w naszych wypowiedziach - pisze w oświadczeniu mecenas Jacek Masiota. - Wyjaśniamy, że Pani Sandra Mayer nie jest obecnie objęta procedurą "Niebieskie Karty"; była ona prowadzona w przeszłości. Nasze wcześniejsze wypowiedzi mogły również błędnie sugerować, że wobec Pani Mayer obowiązuje zakaz zbliżania się do byłego męża. Nie dysponujemy podstawami do takiego stwierdzenia - dodaje.
Wyjaśniono też, dlaczego zdecydowano się na opublikowanie oświadczenia. - Niniejsze oświadczenie publikujemy jako warunek przystąpienia do rozmów z nami postawiony przez panią Mayer. Naszym celem jest stworzenie możliwości spokojnego dialogu. Komandoria pozostaje gotowa do rozmów dotyczących dobrowolnego wydania parceli zajmowanej przez Panią Sandrę oraz ewentualnego wsparcia w znalezieniu rozwiązania jej sytuacji mieszkaniowej - podkreśla Masiota.
Jacek Masiota na antenie WTK mówił o sytuacji kobiety. Choć nie podał jej nazwiska, mieszkańcy osiedla oraz bliscy Sandry doskonale wiedzieli, że o nią chodziło. Mecenas powiedział, że jej syn mieszka z ojcem i zapewniono im już lokal komunalny, a kobieta była "na Niebieską Kartę". Dodał, że nie może mieszkać ze swoim mężem, bo ma "zakaz tego typu działań". Informację o Niebieskiej Karcie powielał też Jacek Jaśkowiak, a Masiota wspomina o sprawie również w Radiu Poznań.
Sandra Mayer o sprawie dowiedziała się od znajomych. Musiała tłumaczyć się przed współpracownikami i rodziną, bo fakt - kiedyś procedurę Niebieskiej Karty uruchomiono, ale później ją zakończono. Zarówno ona, jak i jej były mąż zapewniają, że nigdy żadnego zakazu zbliżania się nie miała. Kobieta prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zostanie eksmitowana z domu, który zajmuje, ale oświadczenie Masioty może pozwolić na inny obrót spraw.
To kolejny raz, gdy osoby odpowiedzialne za "opróżnienie" osiedla Maltańskiego próbują oczerniać jego mieszkańców. TUTAJ pisaliśmy o historii Patrycji Bartoszewskiej.


