Reklama
Reklama

Poznańska manifestacja przeciwko "faszyzmowi i ksenofobii"

fot. LP
fot. LP

Na Starym Rynku.

Demonstracja "Solidarni z Ukrainą. Poznań przeciwko faszyzmowi i ksenofobii" została zorganizowana przez Partię Razem. To odpowiedź na sytuacje, do których również na terenie naszego miasta dochodziło w ostatnim czasie. Powodem jest seria napaści na obywateli Ukrainy w Poznaniu i w kraju. Zaznaczono, że data demonstracji nie jest przypadkowa - przypada w rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow.

"Pobity kelner na Półwiejskiej, pobity emeryt na Kurpińskiego, pobita para we Wrocławiu. Policyjne dane pokazują wzrost o jedną trzecią w rok, więc to nie są incydenty. Poznań potrzebuje takiego zgromadzenia, bo nienawiść rozlewa się tam, gdzie nikt jej nie zatrzymuje. Prawica jedzie na tym paliwie świadomie. Poseł Konfederacji Witold Tumanowicz tłumaczył pobicie we Wrocławiu 'masową, niekontrolowaną imigracją' i mówił o przemocy 'obustronnej'. To jest podburzanie ludzi przeciwko ludziom dla własnych słupków" - komentowała Anna Pieciul, Zarząd Krajowy Partii Razem.

"Nagonka na Ukraińców to element rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej wymierzonej we wsparcie militarne i humanitarne dla Ukrainy. NASK opisuje to wprost: Michał Marek, kierownik Zespołu Analiz Zagrożeń Zewnętrznych, mówi o działaniach Moskwy nastawionych na deprecjonowanie wizerunku Ukrainy w celu wstrzymania pomocy Zachodu. Wśród analizowanych przez NASK narracji są dokładnie te tezy, które powtarza skrajna prawica: o przestępczości migrantów i o życiu na koszt Polaków. Dane KGP, GUS i Eurostatu, na które powołuje się NASK, pokazują coś odwrotnego. W nocy z 29 na 30 lipca uzbrojony rosyjski Ch-101 naruszył polską przestrzeń powietrzną i spadł 50 kilometrów od Lublina. Zagrożeniem dla Polski jest Rosja, a nie kasjerka z Charkowa"
- dodaje Amadeusz Smirnow, Zarząd Okręgu Wielkopolskiego Partii Razem:

Manifestacja rozpoczęła się o godzinie 18:00 pod pomnikiem Nepomucena. Podczas wydarzenia pojawiła się też kontrmanifestacja.