Reklama

Akcja na Ławicy. 27-latek nie poleciał na wakacje

fot. Nadodrzański Oddział Straży Granicznej
fot. Nadodrzański Oddział Straży Granicznej

Przez swój żart.

Żart o bombie w bagażu wywołał w sobotę interwencję funkcjonariuszy Zespołu Interwencji Specjalnych Straży Granicznej na poznańskim lotnisku. "27-letni Polak udający się do Turcji poinformował obsługę podczas nadawania bagażu, że w jego walizce znajduje się bomba. Dyżurni pirotechnicy niezwłocznie podjęli czynności, które dały wynik negatywny, a bagaż został uznany jako bezpieczny. Mężczyzna tłumaczył funkcjonariuszom, że jego słowa były tylko żartem" - informuje kpt. SG Paweł Biskupik, rzecznik prasowy Komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Mężczyzna został ukarany mandatem karnym i dodatkowo decyzją kapitana samolotu został skreślony z listy pasażerów.

To nie jedyna interwencja w ostatnich dniach na poznańskim lotnisku. W piątek wieczorem (14 sierpnia) pozostawiony bez nadzoru plecak w hali przylotów poznańskiego lotniska wywołał alarm służb. Na miejsce skierowano grupę pirotechniczną Straży Granicznej, która sprawdziła bagaż i potwierdziła, że nie stanowił zagrożenia. Po plecak zgłosiła się 31-letnia kobieta, która została ukarana mandatem.

"Przed wakacyjnymi podróżami warto pamiętać, że na lotnisku nie ma miejsca na żarty dotyczące posiadania niebezpiecznych przedmiotów ani na roztargnienie, skutkujące pozostawieniem bagażu bez opieki. Takie sytuacje mogą doprowadzić do poważnych utrudnień na lotniskach, opóźnień wylotu samolotów i zaangażowania wielu służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo" - apeluje rzecznik.