Reklama
Reklama

Mieszkaniec próbował wyjechać samochodem, ale drogę zastawili mu uczestnicy festiwalu. Pokazali mu środkowy palec, gdy zwrócił im uwagę

fot. Czytelnik
fot. Czytelnik

Do redakcji epoznan.pl napływają od Czytelników negatywne głosy w sprawie festiwalu na Cytadeli.

Jeden z mieszkańców miał problem z wyjazdem spod bloku, ponieważ jego drogę zastawił niewłaściwie zaparkowany samochód uczestników festiwalu. Napisał do nas w tej sprawie.

- Dzisiaj miałem przyjemność poznać wspaniałych "ambasadorów" festiwalu bittersweet. Jako mieszkaniec winograd wyjeżdżałem przez zasieki i inne umocnienia zbudowane przez organizatorów swoim uprzywilejowanym do tego pojazdem. Nagle nadciągnął przed moją maskę rydwan tych państwa i się zatrzymał. Bo przecież na skrzyżowaniu to można. Na zwrócenie uwagi, że tu nie można stawać, a ja chciałbym wyjechać, obydwoje pokazali mi słowiański gest pokoju. Tramwaj w tle też nieśmiało podjeżdżał, zastanawiając się, czy może przeszkodzić miłym festiwalowiczom - brzmiała wiadomość od Czytelnika.

W nocy z piątku na sobotę napisali również mieszkańcy Jeżyc, którzy byli zdziwieni, że muzyka z Cytadeli jest słyszalna aż na Jeżycach - Jak to możliwe, że muzykę z festiwalu na Cytadeli słychać aż na Jeżycach? Przy otwartym oknie wszystko słychać.

Organizatorzy zapewniali, że w tym roku festiwal będzie mniej uciążliwy akustycznie - Zmieniliśmy układ scen, aby ograniczyć kumulowanie się dźwięku w jednym kierunku. Na terenie festiwalu stawiamy tak zwane wieże delay, czyli dodatkowe punkty z nagłośnieniem rozstawione w głębi terenu. Dzięki nim dźwięk dociera równomiernie do każdego widza, a scena główna nie musi grać na pełnej mocy - informowali organizatorzy.