Reklama

Jest drugi akt oskarżenia w głośnej sprawie. Chodzi o strzelaninę przy domu rusznikarza

fot. Policja
fot. Policja

Poszło o zaginiony transport narkotyków?

Już w kwietniu informowaliśmy na epoznan.pl o gotowym akcie oskarżenia w sprawie ze Smogorzewa na terenie powiatu gostyńskiego. W listopadzie 2025 roku przy jednej z posesji doszło do strzelaniny. Między rusznikarzem, właścicielem posesji, a mężczyznami w autach, które do niego przyjechały, wywiązała się kłótnia. - Podczas niej Łukasz W. oddał co najmniej 14 strzałów z pistoletu CZ SHADOW 2 kal. 9 mm. Pokrzywdzeni oraz osoby w pozostałych trzech samochodach odjechały w kierunku miejscowości Piaski. Oskarżony nadal oddawał strzały w ich kierunku. Wskutek tego dwaj pokrzywdzeni zostali ranni, jeden w rękę, a drugi w prawy bok. Łukasz W. wsiadł do swojego auta i zaczął ścigać oddalające się samochody. W pewnym momencie doprowadził do kontaktu z jednym z nich i zepchnął go do rowu. Sam także zatrzymał pojazd, wysiadł z niego z trzymaną w ręku bronią. Podczas gdy dwóch pokrzywdzonych wydobywało się z samochodu, Łukasz W. oddał strzał - relacjonował wiosną prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Łukasz W., rusznikarz, usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa czterech mężczyzn. To nie wszystko. - Mężczyzna przed sądem odpowiadać będzie także za posiadanie bez wymaganego pozwolenia naboi (sześciu sygnałowych, jednego pośredniego, dwóch sztucerowych). Oskarżony, jako prowadzący koncesjonowaną działalność obrotu bronią i amunicją, posiadał prawo do posiadania broni, w tym jednostki, z której oddał strzały do pokrzywdzonych - podkreślał Wawrzyniak. Oskarżony nie przyznaje się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia. Przyznał, że żałuje tego, co się stało, ale tłumaczy się silnymi emocjami. Od listopada przebywa w areszcie. Grozi mu dożywocie.

Teraz jest drugi akt oskarżenia w tej sprawie. Z ustaleń Onetu wynika, że konflikt był spowodowany zaginięciem transportu narkotyków. Konkretnie około 300 kilogramów marihuany. Towar miał trafić z Hiszpanii do Finlandii przez Polskę, a jego wartość na czarnym rynku szacowano na 6 mln złotych. Transport miał zaginąć, a Łukasz W. miał dowiadywać się o przyczyny takiego stanu rzeczy, podejrzewając, że go oszukano. Konflikt narastał, aż zakończył się strzelaniną. Prokuratura potwierdza, że skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie narkotykowej, ale o szczegółach aktualnie nie informuje.