Zaskakujący obrót sprawy. Zatrzymano właściciela auta ze swarzędzkiej stacji paliw, w którym znaleziono urządzenie pirotechniczne. Sam miał je podłożyć
Wracamy do sprawy z lipca.
Do zdarzenia doszło 15 lipca. Na stacji paliw BP w Swarzędzu, przy drodze krajowej nr 92, pojawiło się mnóstwo policji, a ruch na trasie wstrzymano ze względów bezpieczeństwa. Początkowo pojawiały się informacje, że w aucie znaleziono ładunek wybuchowy.
- W samochodzie nie znaleziono żadnego ładunku wybuchowego. Policjanci zabezpieczyli jednak urządzenie elektryczne, które nie było standardowym podzespołem pojazdu. Będziemy teraz badać, kto, w jakim celu i w jakiej intencji to urządzenie zainstalował. Charakterystyka tego urządzenia, jego niestandardowy montaż w samochodzie i fakt, że auto znalazło się na stacji benzynowej uzasadniały ewakuację pracowników, blokadę drogi oraz pobliskiej linii kolejowej. Istniało realne zagrożenie - informował mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, sprawa ma zaskakujący finał. Aresztowano 35-letniego Jerzego B., właściciela auta. Z ustaleń śledczych wynika, że to on sam umieścił w aucie prowizoryczne urządzenie z materiałem pirotechnicznym (posiadało zdalny zapalnik). Następnie sam zgłosił policji, że ujawnił je w pojeździe podczas tankowania.
Mężczyzna został zatrzymany w ubiegłym tygodniu. W jego mieszkaniu znaleziono substancje, których mógł użyć do skonstruowania urządzenia. Postawiono mu zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa wybuchu, a także składania fałszywych zeznań i tworzenia fałszywych dowodów. Odmówił składania wyjaśnień.

