Nie wszyscy są zadowoleni z zapowiadanych zmian na poznańskiej ulicy. Doszło tu do śmiertelnego wypadku
Mowa o ulicy Baraniaka.
Ulica arcybiskupa Antoniego Baraniaka to jedna z głównych arterii Poznania, codziennie przemierzana przez tysiące samochodów. Duży jest tu też ruch pieszych, szczególnie w sezonie, kiedy spacerowicze przechodzą na drugą stronę szerokiej ulicy, by dostać się nad Jezioro Maltańskie. Na całej długości drogi znajduje się siedem przejść dla pieszych, z których tylko dwa pozbawione są sygnalizacji świetlnej. Na jednym z nich - na wysokości Hotelu Park - w maju ubiegłego roku doszło do tragicznego wypadku. Zginęła 32-letnia kobieta, potrącona przez Toyotę.
Po tragedii rozmowy o bezpieczeństwie w tym miejscu znacznie się nasiliły. Osiedlowi radni z Rataj oraz mieszkańcy wielokrotnie wskazywali to miejsce jako niebezpieczne. Zapowiedziano walkę o zmiany.
Jak już informowaliśmy, w nocy z czwartku na piątek na ul. Baraniaka w Poznaniu znikną dwa przejścia dla pieszych, które nie są wyposażone w sygnalizację świetlną. Jak przekazuje Radio Poznań, nie wszyscy są z tego rozwiązania zadowoleni. Rada Osiedla Rataje sprzeciwia się likwidacji przejść. Jak podkreśla jej przewodniczący Krzysztof Skrzypczak, problemem jest nadmierna prędkość kierowców, a nie sama obecność przejść. Rada proponuje montaż sygnalizacji świetlnej lub fotoradaru.
"Na takich ulicach nie może być przejść bez sygnalizacji" - komentuje w rozmowie z dziennikarzami zastępca Miejskiego Inżyniera Ruchu Michał Geszka. "Ponoszenie kosztów na przejściu, które obecnie posiada swoje alternatywy na tym etapie, może być nieracjonalne. Ten ruch rozkłada się na wszystkie cztery, ale te dwa są najbardziej niebezpieczne z uwagi na brak sygnalizacji. Dlatego te dwa przejścia przewidujemy do usunięcia" - zapowiada.
Mieszkańcy od lat zwracają uwagę na problem zbyt szybkiej jazdy na ul. Baraniaka. Miasto planuje ograniczenie prędkości do 50 km/h, a w przyszłości także budowę dwóch dodatkowych przejść z sygnalizacją świetlną.


Najpopularniejsze komentarze