Reklama
Reklama

Poznaniak przeszedł Polskę wzdłuż! Pokonał 565 kilometrów

fot. Grzegorz Dąbrowski
fot. Grzegorz Dąbrowski

Trasę podzielił na dwa etapy.

Grzegorz Dąbrowski dokonał czegoś, co na koncie ma niewielu Polaków. Przeszedł Polskę od morza do gór przez Poznań, z którego pochodzi. - Szedłem w dwóch etapach, oba z Poznania. Pierwszy na północ (279 km) - w marcu, gdy w nocy jeszcze były przymrozki i rano robiłem pajacyki, by się rozgrzać, drugi na południe (286 km) - właśnie wróciłem, czyli lipiec, razem 565 km. Wyprawa wzdłuż południka: 16.55 E - południk, na którym leży mój dom w Poznaniu, także wyszedłem przez próg i już byłem na szlaku - opisuje.

Poznaniak w trasę zabrał ze sobą plecak ważący ponad 20 kilogramów. - Idąc na północ poza namiotem, miałem też packraft (dmuchany ponton) i składane wiosło, także zatrzymywałem się, dmuchałem i przepływałem rzeki czy jeziora bez szukania mostów albo obejść - dodaje.

Na trasie był sam, ale wspierali go obserwujący z Instagrama. Spotkało go wiele ciekawych sytuacji. - Idąc na południe, nie miałem jak przekroczyć Warty (60 m szerokości) i Odry (100 m szeroka w miejscu przeprawy). Wartę pomógł mi pokonać przyjaciel, który przyjechał ze swoim pontonem i mnie przeprawił, a Odrę przepłynąłem... Prywatnym statkiem! Zadzwoniłem do wrocławskiego spływu kajakowego, powiedziałem co i jak, bez problemu zgodzili się pomóc. Docieram do Odry, dzwonię, czekam na jakiś kajak, a to podpływa stateczek, który mnie komfortowo przeprawia, pytam o cenę, człowiek mówi, że nic, że darmo. Ktoś stracił pewnie ze 4-5 godzin z dnia, wydał na paliwo i jeszcze tego dnia we Wrocławiu była olbrzymia burza, a chmury wisiały zbierając się na kolejną i ktoś zupełnie obcy pomógł za darmo, dodatkowo ryzykując z powodu niepewnej pogody. Wspaniale, naprawdę cudnie jest przemierzać świat i spotykać się z tak wielką, bezinteresowną życzliwością! Nie raz zdarza mi się dostać obiad, nocleg, czy nawet ludzie proponują pieniądze, albo inną pomoc, o którą wcale nie proszę. To jest naprawdę wzruszające - przyznaje.

Na trasie przedzierał się przez krzaki, mokradła, walczył z komarami, muszkami, kleszczami, a przede wszystkim z kapryśną pogodą, która mocno dawała mu w kość. Szczególnie pod względem burz, które sprawiały, że jego namiot "pływał". - Raz znalazłem polankę na wzniesieniu, pod dębami (a że nazywam się Dąbrowski, to czuję się jak w domu). Naprzeciwko piękny widok, ciepło, przyjemnie. Zasypiam z uśmiechem. Około 4.00 budzi mnie burza. Z początku błyski i grzmoty nie takie straszne, deszcz coraz większy. Z każdą chwilą jednak bliżej, po błysku odliczam 101,102...105, grzmot Łup! Całkiem blisko. W pewnym momencie mega błysk, zaczynam odliczać i nim wypowiadam 101, grzmot i piorun uderzają tuż obok namiotu! Nie byłem przygotowany i to było przerażające! Serce wali! Strach się wkrada w myśli, ręce się pocą. Ale... ale po chwili myślę sobie, jest burza, grzmot może we mnie uderzyć, czy przewrócić na namiot drzewo w każdej chwili. Nie ma znaczenia, czy będę się bał, czy nie, to nic nie zmieni. I oto strach mija, pojawia się nawet uśmiech, kolejne przerażająco głośne uderzenie tuż obok już nie wywołuje paniki, jest spokój i ekscytacja. Przygoda! Tego szukam w podróżach i raz jest to dobra niespodzianka, raz zła. Rano ruszyłem w strugach deszczu, przeszedłem mini potoczek, który rozlał się na całą drogę, wody ponad kostki, także kolejne kilometry przez las z hektolitrami błotnistej mazi w butach . Ale w sercu radość! Na szlaku jestem wolny jak nigdzie w życiu. Kocham!

Na tym Grzegorz nie kończy. W planach już ma podróż... wszerz Polski. Oczywiście trasa będzie przebiegać przez Poznań. - Może pójdę za miesiąc, może zimą dla odmiany, albo później. Zobaczymy. Życie wędrowca, który nic nie musi, a wszystko może, jest wspaniałe - kończy.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

Kolejne ostrzeżenie meteo dla regionu! Mamy jesień w środku lata
19℃
13℃
Poziom opadów:
4.5 mm
Wiatr do:
24 km
Stan powietrza
PM2.5
4.70 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro