Reklama
Reklama

Ciężarna uciekła ze szpitala w regionie, by ratować swoje życie. "Życzyć USG to sobie każdy może". W innej placówce natychmiast trafiła pod nóż

Zdjęcie ilustracyjne | fot. Parentingupstream / pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne | fot. Parentingupstream / pixabay.com

Sprawa z Wągrowca.

Program TVN Uwaga zajął się sprawą pani Weroniki - ciężarnej z Wągrowca, która kilka miesięcy temu trafiła do miejscowego szpitala z bólem brzucha. Były wymioty i biegunka, co mocno ją zaniepokoiło. Ostatecznie poprosiła męża, by zawiózł ją do lecznicy. W szpitalu skierowano ją na oddział ginekologiczno-położniczy, gdzie przeprowadzono USG. Przyznano, że z ciążą jest wszystko dobrze.

Badania krwi były jednak alarmujące - poziom CRP wskazujący na stan zapalny był 14-krotnie przekroczony. Stan kobiety się pogarszał, ból nie dawał jej normalnie funkcjonować. Lekarz miał wówczas stwierdzić, że brzuch ją boli, bo wypiła pitny jogurt. W końcu wezwano chirurga - dotknął brzucha, kazał wystawić język i stwierdził, że to nie wyrostek.

Żona z płaczem zadzwoniła do męża, opowiadając, że lekarz ją ignoruje. Mąż skontaktował się więc z lekarzem. Ten przekazał mu, że powodem bólu brzucha jest jogurt. Dodał, że "żona życzy sobie USG. Życzyć to sobie każdy może. USG nie leczy. Będą wskazania, będzie USG".

Kobieta twierdzi, że lekarz "miał ją gdzieś". Wówczas, z nasilającym się bólem, wypisała się ze szpitala na żądanie. Mąż zabrał ją do szpitala w Obornikach. Po drodze wymiotowała. Badanie CRP przeprowadzone w Obornikach wykazało, że poziom stężenia białka wzrósł z około 70 do blisko 260. Zapadła natychmiastowa decyzja o operacji - stwierdzono zapalenie żołądka, perforację z zapaleniem otrzewnej. Jak wskazuje lekarz z Obornik - mogło dojść nawet do śmierci matki i dziecka.

Sprawę bada prokuratura oraz Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

22℃
14℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
25 km
Stan powietrza
PM2.5
10.90 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro