Grunwald: odór z mieszkania nie daje żyć sąsiadom. "Bywa nie do zniesienia, powoduje mdłości"
Trudna sytuacja mieszkańców bloku przy ulicy Marcelińskiej.
O sprawie poinformował nas jeden z lokatorów. Z jego relacji wynika, że jedno z mieszkań komunalnych zajmuje osoba z niepełnosprawnością. To kobieta, która nie radzi sobie z podstawowymi sprawami. - Z mieszkania wydobywa się niesamowity smród. Zapach fekaliów unosi się na klatce schodowej i w rurach. ZKZL jest właścicielem tego mieszkania - kontakt z nimi jest bardzo protekcjonalny i efektów brak. MOPS Jeżyce jest o tym wszystkim poinformowany i też nie jesteśmy jako sąsiedzi świadomi, na czym stoimy. Smród bywa nie do zniesienia. Wszyscy wiedzą, że kobieta nie radzi sobie, ale realnej pomocy brak. A nam, sąsiadom, zapach utrudnia funkcjonowanie - tłumaczy.
- Przypominam o upałach, w których ten zapach przybiera na sile. I przyprawia o mdłości. W okresie zimowym doszło do zapchania odpływu i to był stan, w którym przejście klatką schodową gwarantowało mdłości. Proszę o pomoc w nagłośnieniu tej sytuacji. Ja, jako osoba nie związana z mieszkaniem, nie mam prawa do informacji. Opieszałość i brak zrozumienia ze strony ZKZL są porażające. To jest właściciel tego mieszkania, ale czy jest on świadomy stanu? Nie chce być tego świadomym i odsyła mnie, każda z Pań, do MOPS, kiedy Ośrodek twierdzi, że więcej nie może zrobić. I tak trwamy - dodaje.
Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych potwierdza, że o problemie wie. - ZKZL na bieżąco monitoruje sprawę, podejmując działania pozostające w zakresie swoich kompetencji. W związku z otrzymanym zgłoszeniem, Spółka zwróciła się również do zarządcy części wspólnych nieruchomości o przeprowadzenie kontroli instalacji kanalizacyjnej w celu zweryfikowania informacji o możliwych nieprawidłowościach - tłumaczy Katarzyna Pasternak z ZKZL. - Na podstawie powszechnie obowiązujących przepisów, Spółka obowiązana jest do poszanowania prawa do prywatności lokatorów zasobu komunalnego. Z tego względu, Spółka nie może w żaden sposób potwierdzić, komentować czy też rozpowszechniać informacji dotyczących sytuacji osobistej, zdrowotnej czy rodzinnej osób zamieszkujących w lokalach, ani też udzielać informacji o ewentualnych działaniach podejmowanych wobec nich przez Spółkę, czy inne instytucje. Rozumiemy, że rozwiązanie uciążliwości jest istotne dla mieszkańców budynku. Tym niemniej podkreślamy, iż Spółka podejmuje wszelkie niezbędne działania w zakresie swoich kompetencji oraz w granicach obowiązującego prawa, zmierzające do ograniczenia tych uciążliwości oraz wyjaśnienia wszelkich okoliczności sprawy - kończy.
O sprawie wie także Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. - Każde zgłoszenie, dotyczące trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się mieszkaniec/mieszkanka Poznania, traktujemy poważnie i bez zwłoki reagujemy. W takich przypadkach, oferujemy przede wszystkim usługi opiekuńcze i dowóz posiłków do domu. Problem pojawia się, gdy dana osoba odmawia współpracy z opiekunką, nie chce wstać z łóżka, nie podejmuje leczenia, nie godzi się na kąpiele, zmianę pościeli, sprzątanie - opiekunki nie mogą działać wbrew woli osoby zainteresowanej. Wtedy jedynym rozwiązaniem, mając na uwadze zdrowie i życie mieszkańca, jest skierowanie do domu pomocy społecznej. Zamieszkanie w DPS-ie nie następuje z dnia na dzień, ponieważ są kolejki osób oczekujących - podkreśla Bogna Kisiel z MOPR. - Warto podkreślić, że w takich szczególnie trudnych sytuacjach pracownicy socjalni MOPR Poznań pozostają w stałym kontakcie ze spółką ZKZL, wspólnie podejmujemy działania, których celem jest pomoc osobie niesamodzielnej oraz w takim przypadku jak ten poprawa komfortu życia pozostałych lokatorów - dodaje.
Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że kobieta oczekuje aktualnie na miejsce w DPS. Jest więc nadzieja, że wkrótce sytuacja powinna się poprawić - zarówno dla niej, bo otrzyma potrzebną pomoc, ale też dla lokatorów bloku.
