Szokujące zabójstwo pod Poznaniem. Oskarżony przed sądem zmienił zdanie
Do tej tragedii doszło w maju ubiegłego roku.
W czwartek przed sądem ruszył proces dotyczący zabójstwa kobiety na osiedlu Leśnym w Koziegłowach. Oskarżony Roman R., któremu zarzuca się zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie, nie przyznał się do winy. Jak informuje TVN24.pl, twierdzi, że cała sprawa została sfabrykowana. 59-latek odmówił składania wyjaśnień na tym etapie postępowania, zapowiadając, że odniesie się do zarzutów dopiero na końcu procesu.
"Taka została przyjęta linia obrony i przy tym pozostajemy, że obecnie klient nie przyznaje się do winy i odmawia składania wyjaśnień"- powiedział cytowany przez dziennikarzy obrońca R. Jędrzeja Libera.
"W ocenie prokuratury dzisiejsze wyjaśnienia oskarżonego stanowią jedynie linię jego obrony, mając na celu ograniczenie odpowiedzialności karnej albo zmniejszenie być może rekordu w tej sprawie" - skomentowała Kinga Kobierska z Prokuratury Rejonowej Poznań Nowe Miasto.
Przypomnijmy. Do zbrodni doszło 5 maja 2025 roku nad ranem. Według śledczych Roman R. zaatakował żonę przed jej miejscem zamieszkania, oblewając ją żrącą substancją, a następnie zadając jej ciosy nożem. Kobieta zmarła na miejscu. Po dokonaniu zbrodni mężczyzna zrobił zdjęcie martwej kobiety, które wysłał matce i synowi. Następnie sam zadzwonił na numer alarmowy 112, gdzie przyznał się do zabójstwa, podobnie jak w rozmowie z policjantami. Jak podkreślał prok. Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, mężczyzna w chwili popełniania czynu był trzeźwy, nie był też pod wpływem narkotyków. Śledczy ustalili, że Roman R. nie mógł pogodzić się z tym, że musiał opuścić mieszkanie, a także z tym, że jego żona radzi sobie bez niego. Para była w sporze sądowym o podział majątku. "Wyjaśnił, że dwa tygodnie przed zdarzeniem kupił nóż. Oświadczył, że wziął ze sobą sodę kaustyczną do udrożniania rur, gdyż chciał uniemożliwić pokrzywdzonej obronę"- tłumaczył prok. Wawrzyniak.
Romanowi R. za brutalne zabójstwo grozi co najmniej 15 lat więzienia do dożywocia. Zarówno on, jak i jego żona to onywatele Ukrainy.


