Reklama

Kobieta z balkonikiem od dwóch dni koczuje w poznańskim parku. "Śpi na ławce albo pod drzewem"

zdjęcie ilustracyjne | fot. Autorstwa Kura - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6548866
zdjęcie ilustracyjne | fot. Autorstwa Kura - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6548866

Na razie nie ma sposobu, by pomóc kobiecie.

O sytuacji informuje nas mieszkanka. "Od dwóch dni w parku Sołackim śpi starsza pani ok. 65 lat, albo na ławce, albo dosłownie pod drzewem. Pani ma ze sobą balkonik, w nocy kładzie się pod drzewem, bo nie jest w stanie siedzieć na ławce. straż miejska po nieudanej 'próbie' odnalezienia miejsca na nocleg odstawiła ją z powrotem, wczoraj rano, do parku. Podobno nie ma meldunku, więc miasto Poznań jej nie pomoże. Jak to jest, że dla naszych obywateli nie ma pomocy w taki upał? Pani jest niestety tylko z Kościana, a nie z Ukrainy" - pisze nasza Czytelniczka.

Jak nam przekazała, zarówno ona, jak i sąsiad zaglądają do kobiety oraz przynoszą jej wodę i jedzenie. "Nie wiem, jak ta pani ma dotrzeć jutro na ul. Gronową 22... Podobno tam pomagają z urzędu, ale najczęściej dając bilet kredytowy do miejsca ostatniego meldunku" - dodała.

Dziś o sprawie raz jeszcze przez naszą Czytelniczkę została powiadomiona straż miejska. Dyżurna przekazała kobiecie, że funkcjonariusze niezwłocznie udadzą się pod wskazany adres.

Okazuje się jednak, że sprawa strażnikom miejskim jest znana i nawet bez zgłoszenia od mieszkańców odwiedzają to miejsce.

Radosław Weber, rzecznik straży miejskiej, mówi nam, że pierwsza interwencja została podjęta w piątek po południu. Wówczas do strażników miejskich spłynęło zgłoszenie o kobiecie w kryzysie bezdomności, która przebywa na ulicy Jackowskiego w Poznaniu. Według procedur strażnicy od poniedziałku do piątku o takich przypadkach informują MOPR, w weekendy jest nieco inaczej. Informacja przekazywana jest do Miejskiego Centrum Interwencji Kryzysowej, które podejmuje dalsze działania. Jak mówi rzecznik, tak było właśnie w tym przypadku. "W związku z tym, że nie było wiadomo, jak długo to potrwa, podjęta została decyzja o przewiezieniu kobiety w miejsce mniej nasłonecznione - do parku Sołackiego" - mówi. Okazuje się jednak, że do dziś miejsce noclegowe się nie znalazło. "Strażnicy wiedzą, gdzie jest ta kobieta, odwiedzają ją, przynoszą wodę, ale nie są w stanie nic więcej zrobić" - dodaje.

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Miejskim Centrum Interwencji Kryzysowej. Osoba, która dyżuruje dziś pod całodobowym numerem telefonu, gdzie między innymi zgłaszać można interwencje dotyczące osób w kryzysie bezdomności, potwierdziła, że tak właśnie wyglądają procedury. Dodała, że centrum jest tylko pośrednikiem. Po takim zgłoszeniu zajmuje się poszukiwaniem miejsca noclegowego, ale nie jest to proste. Dla kobiet na terenie Poznania znajdują się tylko dwa takie ośrodki, które często są zapełnione. Potwierdziła też, że kobieta w poniedziałek może udać się do Działu Pomocy Osobom Bezdomnym, gdzie może jej zostać wydany bilet kredytowy, by mogła wrócić do miejsca swojego zameldowania i tam szukać pomocy.

Nie wiadomo, jak długo kobieta przebywa w naszym mieście, czy kiedykolwiek z pomocy korzystała i czy chce z niej skorzystać oraz wrócić do swojego miejsca zameldowania. Należy też podkreślić, że osoba ta nie wymagała pomocy medycznej.

  • Aktualizacja
    2 godziny temu
    Aktualizacja
    2 godziny temu
    Jak przekazała nasza Czytelniczka, po południu kobiety nie było już w parku. Radosław Weber, rzecznik straży miejskiej w Poznaniu, potwierdza, że funkcjonariusze zostali powiadomieni, iż znalazło się miejsce w noclegowni dla osób w kryzysie bezdomności przy ulicy Borówki. To tam niezwłocznie została ona przewieziona.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

Niebezpieczna pogoda. Jest kolejne na dziś ostrzeżenie również dla Poznania i powiatu!
39℃
25℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
10.50 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro