Straż Miejska nie chciała pomóc w ratowaniu młodych ptaków? "Dziki SOR stanął na wysokości zadania"

fot. Czytelniczka
fot. Czytelniczka

Nasza Czytelniczka uratowała dwa młode kwiczoły.

Jak relacjonuje, jej tata znalazł na trawniku w pobliżu swojego domu pozostałości gniazda i dwa pisklaki. - Jeden martwy, jeden jeszcze żywy. Staruszek zrobił to, co był powinien - zadzwonił na Straż Miejską (nie pozdrawiamy), gdzie ktoś "kompetentny" kazał mu zostawić scenerię w spokoju. No i na szczęście nie zostawił - opisuje. - Dwie godziny po wyjechaniu z Poznania zadzwonił z prośbą, żebym tam podeszła i zobaczyła czy młody żyje. Jeszcze żył. Ewidentnie złamane skrzydło, mało ruchliwy, siedział sobie pośrodku alejki, obok martwy brat lub siostra i pozostałości gniazda. Był widoczny z daleka, jestem w autentycznym szoku, że nic go nie zjadło. W trawie znalazłam jeszcze jednego berbecia, ten był rozwrzeszczany - dodaje.

Czytelniczka zadzwoniła na Dzik SOR, a więc do miejsca, w którym można szukać pomocy dla dzikich zwierząt. - Przez telefon powiedziano mi to, co już wiedziałam - Straż Miejska nie powinna była nas olewać. Dziki SOR stanął na wysokości zadania, niestety w przeciwieństwie do Straży Miejskiej.

Ptaki Czytelniczka zawiozła do Dzikiego SOR-u. Jak jej wyjaśniono, kwiczoł w gorszym stanie ma złamane skrzydło, ale jest nadzieja, że uda się mu pomóc. Drugi okaz na pewno przeżyje, bez pomocy człowieka nie dałby sobie rady. - I w ten oto piękny sposób, uratowaliśmy dwa młode kwiczoły - kwituje.

Jak wyjaśnia nam Radosław Weber ze Straży Miejskiej Miasta Poznania, w takiej sytuacji wszystko zależy od tego, jak sprawa została przedstawiona przez zgłaszającego dyżurnemu SM. - Straż miejska doradza, że jeśli mamy do czynienia np. z podlotami, które uczą się latać i nie są ranne, to należy je zostawić w spokoju. Nawet jeśli mogłoby się wydawać, że wypadły z gniazda. Natomiast jeśli ptak był pisklakiem i był ranny, to dyżurny powinien przyjąć takie zgłoszenie, jeśli zostało ono w ten sposób opisane - przyznaje. Weber dodaje, że osoba zgłaszająca może wystosować do SM prośbę o sprawdzenie czy dyżurny postąpił zgodnie z procedurą. Można to zrobić na piśmie lub mailowo.

Tymczasem strażnicy miejscy pochwalili się, że w piątek uratowali gołębia, który wpadł do kanału technologicznego przy Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu. - Niestety otwór, przez który wpadł gołąb, okazał się zbyt mały, aby bezpiecznie go odłowić. Konieczne było usunięcie betonowej płyty pokrytej asfaltem, co umożliwiło dostęp do uwięzionego ptaka.Po skutecznym uwolnieniu młody gołąb został przewieziony na Dziki SOR, gdzie otrzyma specjalistyczną opiekę. Po zakończeniu działań płyta została osadzona na swoim miejscu, teren zabezpieczono taśmą, a o całym zdarzeniu poinformowano pracowników szpitala.


Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

Grad pod Poznaniem
19℃
9℃
Poziom opadów:
1.4 mm
Wiatr do:
16 km
Stan powietrza
PM2.5
8.90 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro