39-latek zmarł podczas policyjnej interwencji w regionie. Śledztwo umorzono
To sprawa z ubiegłego roku z Konina.
W listopadzie ubiegłego roku kartkę pogotowia i policjantów wezwano do agresywnego 39-latka. O pomoc poprosiła jego matka, która bała się syna chorującego na schizofrenię. - Zespół Ratownictwa Medycznego nie wysłał karetki na miejsce zgłoszenia, z uwagi na brak nagłego zagrożenia zdrowotnego. Dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Koninie skierował tam patrol. Po przybyciu patrolu na miejsce zgłoszenia rodzice mężczyzny poinformowali, że ich syn od rana zachowywał się agresywnie, wyładowywał złość na urządzeniach i przedmiotach użytku codziennego oraz kierował wobec nich groźby. Funkcjonariusze zastali agresywnego mężczyznę na zewnątrz budynku, przy kojcu dla psa. Zbigniew P. przejawiał silne pobudzenie, krzyczał, że "nie chce jechać do Gniezna". Z uwagi na uzyskanie informacji, że mężczyzna leczy się psychiatrycznie i choruje na schizofrenię, funkcjonariusze zastosowali wobec niego algorytm postępowania wobec niestandardowego zachowania się osób z zaburzeniami psychicznymi - informuje prokurator Sylwia Lewandowska z Prokuratury Okręgowej w Koninie.
Policjanci próbowali uspokoić mężczyznę, ale ten przestraszył się nadjeżdżającego auta, myśląc, że to karetka, i zaczął wymachiwać rurą, którą znalazł na podwórku. Zaatakował policjantów i uderzył jednego z nich. Następnie wszedł do kojca dla psa i wypuścił z niego agresywne zwierzę. - Funkcjonariusze Policji użyli wobec psa miotacza gazu, następnie pies został zamknięty w budynku gospodarczym. Zbigniew P. nie reagował na wypowiadane przez funkcjonariuszy polecenia. Policjanci użyli wobec niego ręcznego miotacza gazu, co jednak nie przyniosło skutku, gdyż mężczyzna nie reagował na gaz. Mężczyzna krzyczał, że ma nóż. W trakcie próby obezwładnienia Zbigniew P. telefonem komórkowym trzymanym w prawej dłoni uderzył wielokrotnie jednego z funkcjonariuszy w głowę. Policjanci próbowali obezwładnić agresywnego mężczyznę i uniemożliwić mu wyciągnięcie noża z kieszeni. W trakcie sprowadzania Zbigniewa P. na ziemię oswobodził jedną rękę i próbował złapać za rękojeść broni znajdującej się w kaburze funkcjonariusza Policji. Mężczyzna cały czas był agresywny, nie stosował się do wydawanych poleceń. W trakcie zakładania wymienionemu kajdanek wyrwał z uchwytu jedną z rąk, złapał za leżącą w kojcu metalową rurkę i próbował uderzyć policjantów. Jeden z funkcjonariuszy wyrwał wymienionemu rurkę i odrzucił. Udało się założyć mężczyźnie kajdanki na obie ręce, trzymane z tyłu. Obezwładniony mężczyzna był pobudzony, wykonywał nerwowe, trudne do przewidzenia ruchy, prostował ręce, próbując rozerwać kajdanki, ściągnąć je, sięgnąć do prawej kieszeni, a także wstawać - dodaje.
Jeden z policjantów użył siły fizycznej wobec mężczyzny, by nie dopuścić do jego samookaleczenia. Następnie mundurowi próbowali wzywać karetkę pogotowia, ale przez brak zasięgu nie udało im się tego zrobić. Ostatecznie skontaktowali się z dyżurnym policji, by ten wezwał karetkę, ponaglając jej przyjazd ze względu na agresywne zachowanie Zbigniewa P.
- Po przyjeździe na miejsce Zespołu Ratownictwa Medycznego około godziny 13:00 ratownicy stwierdzili, że oddech Zbigniewa P. był zachowany, ale słaby. Podłączony defibrylator wykazał asystorię. Przeprowadzana resuscytacja nie przyniosła efektu. O godzinie 13:00 stwierdzono zgon mężczyzny. Na miejsce zdarzenia zadysponowana została grupa dochodzeniowo-śledcza. Decyzją prokuratora czynności procesowe na miejscu zdarzenia wykonywali funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji Wydział w Poznaniu. Przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia oraz zwłok Zbigniewa P. Funkcjonariusze interweniujący zostali przebadani na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Wyniki pomiarów wykazały, że funkcjonariusze byli trzeźwi. Ponadto od funkcjonariuszy Policji pobrano próbki krwi do badań toksykologicznych oraz na zawartość alkoholu. Przeprowadzone badania chemiczno-toksykologiczne próbek krwi nie wykazały obecności substancji odurzających, psychotropowych, zastępczych oraz farmakologicznych. Badania nie wykazały również obecności alkoholu etylowego. Ojciec mężczyzny zeznał, że w jego ocenie funkcjonariusze Policji nie są niczemu winni, prawidłowo przeprowadzali interwencję, nie bili Zbigniewa P.
Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci mężczyzny było nagłe zatrzymanie krążenia o charakterze nieurazowym. Stwierdzono powierzchowne obrażenia zewnętrzne, które mogły powstać w wyniku prób obezwładnienia mężczyzny i nie miały bezpośredniego związku ze śmiercią tego człowieka.
- Ocena materiału dowodowego zebranego w niniejszej sprawie nie potwierdziła, aby zachowanie funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w Koninie w stosunku do Zbigniewa P. wyczerpywało znamiona przestępstw z art. 231 § 1 kk (przekroczenie uprawnień/niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych) i z art. 155 kk. (nieumyślne spowodowanie śmierci). Decyzja merytoryczna jest prawomocna. Rodzice Zbigniewa P. nie zaskarżyli doręczonego im postanowienia o umorzeniu śledztwa - kończy.


