Oblał żonę żrącą substancją, a następnie wbił jej w plecy nóż i dwukrotnie ranił w szyję. Jest akt oskarżenia w sprawie szokującego zabójstwa w Koziegłowach
Do tej tragedii doszło przed rokiem na osiedlu Leśnym.
Wszystko rozgrywało się 5 maja 2025 roku nad ranem. - Pokrzywdzona wyszła do pracy z mieszkania około 4:50. Przed budynkiem czekał na nią jej mąż. Roman R. oblał jej twarz i szyję żrącą substancją - płynem do udrożniania rur. Kobieta próbowała się bronić, ale kiedy w bólu skuliła się i zakryła twarz rękoma, napastnik wbił w jej plecy nóż. Potem dwukrotnie przeciągnął nożem po szyi pokrzywdzonej. Kobieta zmarła na miejscu - relacjonuje prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Po dokonaniu zbrodni mężczyzna zrobił zdjęcie martwej kobiecie, które wysłał matce i synowi. Następnie sam zadzwonił na numer alarmowy i w rozmowie z policjantami przyznał, że zabił swoją żonę. Jak podkreśla prokuratura, mężczyzna w chwili popełniania czynu był trzeźwy, nie był też pod wpływem narkotyków.
- Oskarżony zgodnie z prawomocnym wyrokiem sądu miał orzeczony zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną oraz zakaz kontaktowania się z nią w jakikolwiek sposób. Musiał również opuścić zajmowane wspólnie z żoną mieszkanie w Koziegłowach. Wyrok nakładający powyższe obowiązki dotyczył skazania za znęcanie fizyczne i psychiczne - dodaje.
Śledczy ustalili, że Roman R. nie mógł pogodzić się z tym, że musiał opuścić mieszkanie, a także z tym, że jego żona radzi sobie bez niego. Para była w sporze sądowym o podział majątku. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa żony. - Wyjaśnił, że dwa tygodnie przed zdarzeniem kupił nóż. Oświadczył, że wziął ze sobą sodę kaustyczną do udrożniania rur, gdyż chciał uniemożliwić pokrzywdzonej obronę.
59-latkowi za brutalne zabójstwo grozi co najmniej 15 lat więzienia do dożywocia. Mężczyzna cały czas przebywa za kratami. Zarówno on, jak i jego żona, to obywatele Ukrainy.



Najpopularniejsze komentarze