Bezdomna koczuje w pustostanie przy blokach. Gromadzi ubrania i jedzenie, rozpala ogniska, grozi mieszkańcom
Problem mają mieszkańcy ulicy Ziębickiej.
W tej sprawie napisała do nas Czytelniczka. - Zwracam się z prośbą o zainteresowanie się sprawą, która od dłuższego czasu stanowi realne zagrożenie dla mieszkańców w Poznaniu przy ulicy Ziębickiej 10 i 12. W pustostanie przebywa osoba bezdomna, która rozpala ogniska w pobliżu bloków mieszkalnych, co stwarza poważne zagrożenie pożarowe, znosi duże ilości odzieży oraz jedzenia, które zalegają i ulegają rozkładowi, powodując powstawanie zagrożenia sanitarnego (muchy, pojawienie się gryzoni) - opisuje. - Mimo zgłoszeń do odpowiednich służb problem nie został rozwiązany, a mieszkańcy czują się bezradni i obawiają się o swoje bezpieczeństwo oraz zdrowie.
- Zbliża się lato, jest sucho, a kobieta ta prawie codziennie rozpala ogniska. Pustostan jest bardzo blisko naszych bloków? Jest to realne zagrożenie dla nas - mieszkańców. Kobieta jest zaburzona, wyzywa, bluzga, przegania dzieci, znosi tony ubrań. Nie jest to naszym obowiązkiem, a jako mieszkańcy sąsiadującego osiedla kilkukrotnie sprzątaliśmy teren zaśmiecony przez tę kobietę (ma ona chorobę zbieractwa) - dodaje.
Kobieta m.in. wczoraj urządziła sobie ognisko na terenie. Przeganiała też mieszkańców okolicy z deską w ręku. - Obecnie nie jest aż tak tragicznie, ponieważ z mieszkańcami dwa razy już posprzątaliśmy pod jej nieobecność śmieci, ale znowu zbiera się góra odzieży. Mimo widzianych gryzoni, dużej ilości jedzenia w pustostanie, sanepid odpisał, że to nie jest w ich kompetencjach, policja mimo zgłoszenia, że biega z deską, gdy goniła mnie, gdy szłam z wózkiem z małym dzieckiem - odpowiedziała, że mogę to zgłosić na komisariacie, a oni mogą zareagować, gdy ta kobieta popełni jakieś wykroczenie. W skrócie musiałaby dźgnąć mnie nożem, by przyjechali na miejsce - kończy.
Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Poznaniu potwierdza, że sprawę zna. - Kobieta, będąca w kryzysie bezdomności, która tam przebywa, znosi różnego rodzaju odpady, rozpala ogniska. Przez pewien czas przebywała ona w placówce, którą jednak musiała opuścić. Wtedy ponownie wróciła na Ziębicką - mówi Bogna Kisiel z MOPR. - Pracownik socjalny MOPR w ostatnim czasie kilka razy w tygodniu odwiedza to miejsce, rozmawia ze wspomnianą kobietą. Jednak nie jest w stanie wpłynąć na jej zachowanie - dodaje.
Właściciela nieużytkowanych budynków, w których przebywa kobieta, poproszono o ich zabezpieczenie, co uniemożliwiłoby jej dostanie się do wnętrza. Dotąd tego nie zrobił. - W takich sytuacjach, jak ta, robimy wszystko, aby z jednej strony pomóc klientowi, a z drugiej podejmujemy działania mające na celu rozwiązanie problemów zgłaszanych przez mieszkańców. Nie możemy nikogo zmusić, aby poszedł do placówki czy na przykład rozpoczął leczenie. Nie oznacza to jednak, że pracownicy socjalni MOPR pozostawiają takie osoby bez pomocy. W przypadku zagrożenia zdrowia i życia składany jest wniosek do sądu - podkreśla.
O komentarz poprosiliśmy też Straż Miejską Miasta Poznania. - Do straży miejskiej wpłynęły zgłoszenia dotyczące kobiety w kryzysie bezdomności z ul. Ziębickiej. W tym tygodniu już trzy - przyznaje Radosław Weber z SM. - Strażnicy rozmawiali z nią niejednokrotnie, niestety kobieta odmawia przyjęcia pomocy w postaci przewozu do ośrodka dla osób bezdomnych. Strażnik rejonowy rozmawiał też z właścicielami dwóch działek, na których kobieta przebywa i gromadzi śmieci. Jeden swoją działkę już posprzątał i zabezpieczył możliwość wejścia na posesję, drugi właściciel zobowiązał się zrobić to samo w najbliższym czasie - dodaje.
Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że w tym tygodniu do sądu ma trafić stosowny wniosek w sprawie kobiety. Mieszkańcy powinni natomiast każdorazowo informować policję w sytuacji, gdy czują się zagrożeni. Jeśli interwencja potwierdzi, że kobieta jest agresywna i stwarza zagrożenie dla innych, podjęte zostaną kolejne kroki.


