Zarzuty i prawie 4 mln zł kary dla popularnej wypożyczalni aut
Chodzi o firmę Panek, która działa także w Poznaniu.
W marcu ubiegłego roku zrobiło się głośno o tym, że firma Panek, słynąca z wynajmu aut, rezygnuje z usługi carsharingu, a więc wypożyczeń na minuty. - Do UOKiK wpłynęły skargi wskazujące na nieprawidłowości związane z procedurą zwrotu wypożyczonych pojazdów, w szczególności z naliczaniem opłat za uszkodzenia. Po analizie wzorców umownych Prezes Urzędu postawił spółce zarzuty. Niektóre postanowienia zawarte w regulaminach usług mogą być niedozwolone, a w konsekwencji - niewiążące konsumentów - zaznacza Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Jak wynika z regulaminu, Panek umieścił w nim klauzule nakładające na najemców obowiązek wykazania, że ewentualne problemy z samochodem nie powstały z ich winy. - Przedsiębiorca przyznał sobie także jednostronnie prawo arbitralnego decydowania o tym, czy uzna ich wyjaśnienia za wystarczające. Takie klauzule mogą być zakazane, jeśli prowadzą do przerzucenia odpowiedzialności za prowadzoną działalność na konsumentów. W praktyce konsument może nie mieć możliwości wykazania, że awaria, kolizja czy uszkodzenie pojazdu nie powstały z jego winy - dodaje.
Klienci zwracający uwagę w wielu przypadkach nie mieli świadomości, że samochód ma uszkodzenia, a mimo to naliczano im kilka tysięcy złotych kary. - Osoba, która wypożycza auto, może odpowiadać jedynie za szkody powstałe z jej winy, wynikające z naruszenia zasad użytkowania samochodu lub regulaminu. Nie może odpowiadać za sytuacje, na które nie ma wpływu, bądź które wynikają z normalnej eksploatacji pojazdu.
- Spółka Panek przerzuca ryzyko prowadzonej działalności na swoich klientów. Robi to poprzez domyślne przypisanie im winy za każde uszkodzenie pojazdu. Rozszerza zakres odpowiedzialności konsumentów na wszystkie koszty związane z awarią, uszkodzeniem, kradzieżą czy jakimkolwiek problemem z pojazdem. Przedsiębiorca z góry zakłada, że najemcy samochodów odpowiadają za każdą sytuację i to oni muszą udowodnić, że jest inaczej. Klauzule umowne, które dopuszczają takie działania, mogą być niedozwolone - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Podkreślono przy tym, że zwrot pojazdu odbywa się bez obecności pracownika wypożyczalni. Najemca auta nie ma więc szans na odniesienie się do ewentualnych zastrzeżeń właściciela. Dopiero po pewnym czasie przychodzi informacja, że auto było uszkodzone i trzeba zapłacić karę.
Inna kwestia to wysokość kary. - Wysokość kary - zgodnie z obowiązującym regulaminem usługi - zależy wyłącznie od klasy pożyczanego samochodu, a nie rodzaju czy rozmiaru uszkodzenia, a zatem może być nieproporcjonalnie wysoka. Tymczasem kara powinna urzeczywistniać realną wartość szkody. Jak zauważa Prezes UOKiK, spółka może obciążać konsumentów wygórowanymi kosztami. Co więcej, zgodnie z konstrukcją umowy, ma możliwość samodzielnego pobrania środków z karty najemcy. Zasadność poniesionej kary konsument może kwestionować dopiero składając reklamację. Jeśli spółka ją odrzuci - jedynym sposobem na odzyskanie pieniędzy jest droga sądowa.
To nie wszystko. - Wątpliwości UOKiK dotyczą także postanowień nakładających na konsumentów dodatkowe obciążenia finansowe, które obowiązywały w regulaminie carsharingu. Na ich podstawie przedsiębiorca mógł obarczyć klientów kosztami wszystkich szkód oraz ekstra opłatami, których wysokości nie określił precyzyjnie. Przez to najemcy samochodów nie wiedzieli, jakie były finalne koszty usługi. Urząd kwestionuje ponadto naliczanie przez spółkę Panek wygórowanej kwoty za każdy brakujący litr paliwa po zwrocie pojazdu. Za każdą kwestionowaną klauzulę spółce grozi kara do 10 proc. obrotu.
UOKiK nałożył na spółkę Panek karę w wysokości blisko 3,75 mln złotych, także za brak współpracy z urzędem. Stosowne zawiadomienie skierowano też do prokuratury. - Nastąpiło to w związku ze skargami na niezwracanie przez spółkę płatności za niezrealizowane usługi oraz na pobieranie środków z kart płatniczych konsumentów na pokrycie bezpodstawnie nałożonych kar. Konsumenci wskazywali, że byli obarczani kosztami za uszkodzenia, których nie spowodowali, a które mogły istnieć zanim wypożyczyli pojazd. Takie praktyki mogą nosić znamiona oszustwa i do ich analizy uprawnione są organy ściągania.

