Region. Strzelał z balkonu do przypadkowej osoby. Policjantom nie otworzył, ale zgłosił na 112, że dobijają się do niego kominiarze
Niebezpieczna sytuacja w Pile.
Na początku miesiąca policjanci zostali wezwani na jedną z pilskich ulic w związku z mężczyzną, który krzyczał z balkonu swojego mieszkania. Nie tylko zakłócał spokój mieszkańców wulgaryzmami, ale też wyrzucał z balkonu różne przedmioty. Policjanci pojechali na miejsce. Nie otworzył im drzwi. Zadzwonił natomiast pod numer alarmowy z informacją, że do jego drzwi dobijają się kominiarze.
Mężczyznę ukarano mandatami na kwotę 4000 złotych za zakłócanie spokoju, zaśmiecanie i bezpodstawne zgłoszenie interwencji. Kilka dni temu mężczyzna znowu zachowywał się agresywnie. 40-latek tym razem strzelał z gazowego pistoletu. - Uszkodził zaparkowany samochód, a także kilkukrotnie trafił pokrzywdzonego, do którego również kierował groźby. Pokrzywdzony mężczyzna nie doznał poważnych obrażeń i nie wymagał hospitalizacji - wyjaśnia mł. asp. Wojciech Zeszot z pilskiej policji.
Na miejsce przyjechała policja, ale mężczyzna ponownie nie otworzył drzwi mundurowym. Ponieważ powodował zagrożenie dla innych, zdecydowano się na siłowe wejście do mieszkania. Zatrzymano go. Był trzeźwy, ale pod wpływem amfetaminy. - Mężczyzna odpowie za narażenie pokrzywdzonego na niebezpieczeństwo, naruszenie jego nietykalności cielesnej, znieważenie go, stosowanie wobec niego gróźb karalnych oraz niszczenie mienia. 40-latek za popełnione przestępstwa odpowie w recydywie, dlatego grozić mu może kara nawet 7,5 roku pozbawienia wolności. Decyzją Sądu Rejonowego w Pile mężczyzna został aresztowany na okres 3 miesięcy.
Policja apeluje do mieszkańców Piły, by zgłaszali incydenty i sytuacje, w których mogli być pokrzywdzeni w wyniku działań 40-latka.

