Policjanci w szoku po tym, co zobaczyli na alkomacie. Taka dawka potrafi zabić
Kierowca auta, które wylądowało na dachu, wydmuchał prawie 6 promili!
W czwartek w godzinach popołudniowych w miejscowości Tarnówka na terenie powiatu kolskiego doszło do groźnie wyglądającego zdarzenia drogowego. Kierowca samochodu osobowego stracił panowanie nad autem i wypadł z drogi. Pojazd znalazł się na dachu.
Na miejsce wezwano służby ratunkowe, a z auta wyciągnięto kierowcę i pasażera - ojca kierującego. - Od obu mężczyzn wyczuwalna była silna woń alkoholu. Przeprowadzone badanie alkomatem przesiewowym, przeznaczonym do wstępnego badania obecności alkoholu w wydychanym powietrzu, nie pozostawiło złudzeń - wynik wprawił w osłupienie nawet doświadczonych policjantów. Urządzenie wskazało 2,74 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, czyli ponad 5,7 promila - podaje kolska policja.
Kierowca nie zgodził się na kolejne badanie alkomatem, dlatego pobrano od niego krew do badań. Przy 32-latku znaleziono też tabletki z substancją psychoaktywną. Kierującego czekają teraz konsekwencje.
Przypomnijmy, że zdaniem wielu specjalistów 4 promile to dawka śmiertelna alkoholu. Przy takim stężeniu w organizmie następuje spadek ciśnienia krwi, obniżenie ciepłoty ciała, występują głębokie zaburzenia świadomości, które prowadzą do śpiączki. Trudno więc w takiej kondycji mówić o posiadaniu zdolności oceny sytuacji i prawidłowym czasie reakcji, które są niezbędne w trakcie prowadzenia auta.

