Kontrowersje w jednej z największych spółdzielni w Poznaniu. Walne Zgromadzenie organizują rano, członkowie oburzeni
W tej sprawie napisał do nas Czytelnik.
Chodzi o Poznańską Spółdzielnię Mieszkaniową, która administruje ponad milionem metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej i użytkowej. Obsługuje ponad 30 tysięcy mieszkańców naszego miasta. - Aktualny Zarząd PSM wyznaczył termin Walnego Zgromadzenia na dzień roboczy, na godzinę 10:00. W praktyce oznacza to faktyczne wykluczenie ogromnej części członków spółdzielni z udziału w najważniejszym organie decyzyjnym - zauważa Czytelnik. - Trudno nie odnieść wrażenia, że jest to działanie celowe - zmierzające do ograniczenia frekwencji i przeprowadzenia obrad w możliwie wąskim gronie. Takie postępowanie podważa podstawowe zasady funkcjonowania spółdzielni, w szczególności zasadę równego dostępu członków do udziału w podejmowaniu decyzji - dodaje.
Jak podkreśla Czytelnik, przez lata Walne Zgromadzenie odbywało się w godzinach popołudniowych lub wieczornych, co jest standardem przyjętym w spółdzielniach mieszkaniowych. Dzięki temu osoby pracujące mogły wziąć w nich udział. - Obecna decyzja Zarządu stanowi wyraźne odejście od tej praktyki i budzi poważne wątpliwości co do jej intencji.
Ale to nie wszystko. 31 marca w godzinach popołudniowych na stronie internetowej spółdzielni pojawiła się informacja o rozszerzeniu porządku obrad Walnego Zgromadzenia o wybory uzupełniające dwóch członków Rady Nadzorczej. - Efekt? Osoby zainteresowane kandydowaniem dostały de facto około 2 dni na zebranie podpisów i złożenie dokumentów. W praktyce oznacza to, że realną szansę miały tylko osoby, które już wcześniej wiedziały, że takie wybory się odbędą. I teraz najważniejsze: o tej zmianie praktycznie nikt nie został poinformowany. Nie było żadnego maila - mimo że wcześniejsze zawiadomienie o Walnym (25 marca) było wysyłane elektronicznie. Nie zaktualizowano ogłoszeń na klatkach schodowych. Nie było żadnej dodatkowej komunikacji. Jedynym miejscem, gdzie pojawiła się ta informacja, była strona internetowa. Trudno nie odnieść wrażenia, że zrobiono to "po cichu", tak żeby jak najmniej osób się dowiedziało i żeby ograniczyć liczbę kandydatów do absolutnego minimum.
W tym roku jest jeszcze jeden problem z Walnymi Zgromadzeniami w PSM. Dotąd były one podzielone na sześć spotkań ze względu na dużą liczbę członków (jest ich około 20 tysięcy, nie wszyscy mieszkańcy są bowiem członkami spółdzielni). W tym roku postanowiono zorganizować tylko dwa spotkania, które będą z pewnością wyjątkowo długie, co może zniechęcać uczestników do zostania do końca i tym samym oddania głosu.
Do sprawy odniósł się nawet Tomasz Lewandowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, który przez lata zajmował się kwestiami mieszkaniowymi w Poznaniu. - I dlatego nie wolno odpuścić zmian ustawowych wprowadzających kadencyjność w spółdzielniach mieszkaniowych! PSM najpierw zwoził autobusami pełnomocników na Walne, a gdy ustawą uniemożliwiliśmy ich udział w głosowaniach osobowych, sięgnął po kolejne ruchy utrudniające członkom spółdzielni rzetelną ocenę pracy prezesów i dokonanie zmian. Wstyd! - podsumował w mediach społecznościowych.
Przed rokiem Gazeta Wyborcza opisywała, jak na jednym z Walnych Zgromadzeń PSM pojawiło się 92 członków spółdzielni i... 345 pełnomocników (wielu ze ściągami z informacją, na kogo konkretnie oddać głos). To głosy pełnomocników były decydujące w wyborach do Rady Nadzorczej. Po zmianach najistotniejsza będzie frekwencja, a organizowanie spotkania rano nie wpłynie na nią korzystnie.
GW zapytała spółdzielnię o kwestię Walnego Zgromadzenia. PSM zapewnia, że mieszkańcy zostali o spotkaniach właściwie poinformowani, a po analizie danych z ubiegłych lat zdecydowano się na podzielne Walne Zgromadzenia tylko na dwie części. Ma to usprawnić prowadzenie obrad i ograniczyć koszty organizacyjne.


Najpopularniejsze komentarze