17-latek pojechał do domu po brakującą rzecz na grób ojca, zginął w trasie. Jest zbiórka dla rodziny
Wracamy do sprawy tragicznej śmierci 17-latka z regionu.
W poniedziałek w Rogaszycach, na drodze krajowej nr 11 w powiecie ostrzeszowskim samochód osobowy zderzył się z motocyklistą. Jak wstępnie ustaliła policja, to kierująca autem nie ustąpiła pierwszeństwa prawidłowo jadącemu 17-latkowi, doprowadzając do jego śmierci.
W środę podawaliśmy na epoznan.pl, że 17-latka pożegnała jego szkoła z Ostrzeszowa. Historia zdaje się być jednak jeszcze dramatyczniejsza niż pierwotnie podejrzewano. Nikodem w styczniu ubiegłego roku stracił ojca. 43-letni mężczyzna chorował na czerniaka i przegrał walkę o życie. Zostawił żonę i dzieci. Rodzina wciąż nie otrząsnęła się z tej tragedii, a teraz przyszło jej zmierzyć się z kolejną.
Jak informuje jedna z mieszkanek Ostrzeszowa, trudno zrozumieć to, co spotkało tę rodzinę. - Podczas wizyty na cmentarzu, gdzie przygotowywano nagrobek dla taty, zabrakło jednej rzeczy. 17-letni syn wsiadł na motor i pojechał do domu... Nie wrócił. Doszło do tragicznego wypadku. Samochód wyjechał z drogi podporządkowanej. Chłopak zginął na miejscu. Dziś ta mama została sama. Z bólem, którego nie da się opisać słowami, i z młodszym dzieckiem, które jej zostało. To nie jest tylko strata. To świat, który runął w jednej chwili. Ta kobieta dzisiaj nie ma siły myśleć o jutrze. Nie ma siły wrócić do codzienności - opisuje.
Na portalu zrzutka.pl bliscy kobiety, która została z 5-letnim dzieckiem, utworzyli zbiórkę dla rodziny. Pomóc można TUTAJ.


Najpopularniejsze komentarze