Śmietnisko na ogrodzonym przez właścicieli placu zabaw na Winogradach. Mieszkanka domaga się sprzątania
Chodzi o plac w rejonie ulic Owsianej, Zbożowej i Dożynkowej.
- Zwracam się z prośbą o ponowne poruszenie sprawy placu. Dziś zostało wysłane pismo do miasta o totalnym zaniedbaniu, zanieczyszczeniach oraz braku jakiejkolwiek interwencji w tej sprawie - napisała do nas Czytelniczka Iwona. Mieszkańcy budynków sąsiadujących z ogrodzonym placem mają z okien nieciekawy widok. Plac jest ogrodzony, a za ogrodzeniem królują zniszczone elementy zabawowe, śmieci oraz liście. Samo ogrodzenie również nie wygląda estetycznie.
Co na to Straż Miejska Miasta Poznania? - W tym roku teren ten był sprzątany już trzy lub cztery razy - mówi nam Anna Nowaczyk z SM. - Strażniczka, która zajmuje się tą sprawą, jest w kontakcie z właścicielami. Z ich relacji wynika, że ktoś specjalnie śmieci na tym terenie, a oni to sprzątają. Aktualnie mają czas do końca przyszłego tygodnia, by usunąć śmieci - dodaje.
Miasto nie doszło do porozumienia z właścicielami w sprawie przejęcia gruntu. - Wydział Gospodarki Nieruchomościami prowadził rozmowy ze współwłaścicielami nieruchomości położonej w Poznaniu przy ulicy Zbożowej. Dotyczyły one nabycia nieruchomości przez Miasto Poznań w celu przeprowadzenia rewitalizacji tego obszaru (w tym zagospodarowania zieleni i stworzenia przyjaznej przestrzeni dla mieszkańców). Zakończyły się wynikiem negatywnym z uwagi na brak zainteresowania przedstawianymi przez Miasto ofertami - tłumaczy Miłosz Paszkier, kierownik Oddziału Nabywania Nieruchomości Wydziału Gospodarki Nieruchomościami UMP. - Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, obowiązek posprzątania terenu oraz utrzymania na nim porządku i czystości ciąży na właścicielu nieruchomości - dodaje.
O sprawie sporu między miastem a właścicielami terenu, na którym działał miejski plac zabaw, pisaliśmy na epoznan.pl w maju ubiegłego roku. Wówczas Czytelnicy poinformowali nas o pocięciu huśtawek na placu w celu ustawienia tam tymczasowego ogrodzenia, uniemożliwiającego korzystanie z urządzeń zabawowych. Na płocie pojawiły się tabliczki "teren prywatny, wstęp wzbroniony". Miasto wyjaśniało nam, że to teren prywatny. Urzędnicy byli zainteresowani jego nabyciem (ma tam powstać teren zielony), ale oferta miasta została odrzucona z uwagi na wyższe oczekiwania finansowe właścicieli.
Zgodnie ze studium na terenie mogą powstać budynki lub może on być przeznaczony pod rekreację. I właśnie taki zamiar ma miasto - chce tam utworzyć park kieszonkowy, który będzie służył mieszkańcom. Właściciele terenu upierają się jednak, że działka jest więcej warta ze względu na możliwość postawienia tam budynków.
W sądzie toczy się postępowanie w sprawie płotu okalającego plac. Jego usunięcie nakazał nadzór budowlany. Z naszych ustaleń wynika, że kolejna odsłona tego postępowania ma się odbyć jeszcze w marcu.


